S: Daj gryza
K: Nie to moje jabułko
S: Hah jabułko? Kochanie weźmiesz mi sok jabłkowy?
N: Pewnie, zaraz wrócę, smacznego
K: Dzięki. No no Sarcia nie poznaje. Kochanie?
S: Klara przestań tak się patrzeć. Pogodziliśmy się i jesteśmy razem. Co czytasz?
K: Jakieś ploteczki o gwiazdach. Naomi z Damonem ciągle się przytulają na basenie fuu
S: Haha gołąbeczki nasze. Gdzie ten sok.
N: Proszę bardzo skarbie.
S: Oooo dziękuję. - pocalowała w policzek chłopaka i zaczęła pić sok.
N: Klara daj poczytać
K: To są ploteczki
N: No ja wiem, daj
K: O gwiazdach
N: No wiem, dawaj
K: Nie! W życiu! To moja gazeta. Kup sobie. - spojrzałagniewnym wzrokiem. Po chwili zaczęła się śmiać.- Hahahha żartuję głupku. Masz.
N: Dzięki
S: Eeee Nathy od kiedy ty czytasz takie rzeczy?
N: Od dzisiaj
S: Serio?
N: No tak - usmiechnął się - Nie nie serio, żartowałem. Chciałem zobaczyc wasze reakcje. A tak wogle to gdzie Damon?
K: Kocha się z Naomi
E: Że co?! Mój Damon jest z tą wywłoką?
S: O kochana nie obrażaj Naomi - wstała, wzięła kubek i wylała sok na dziewczynę. Po chwili Eliza zaczęła ciągać Sare za włosy. Zaczęły się bić. Każdy próbował je rozdzielić.
Dyrektor: Spokój! Sara! Eliza do gabinetu. I to już!
K: To Eliza zaczęła, Sara jest niewinna
Dy: Nie wtrącaj się, bo inaczej ty też zostaniesz surowo ukarana.
Gabinet dyrektora
' Ciągle słyszałam. Jak wy możecie. To hańba dla szkoły. Wbrew zasadom. Zostaniecie surowo ukarane. To nie dorzeczne. bla bla bla bla. Serioo? Przepraszam, ale aż muszę się zaśmiać' - Hahhahahahah
Dy: Panieńko. Co Panią Sarę tak rozbawiło?
S: Przepraszam. Pomyślałam o jednorożcach.
E: Mówiłam panu, że ona jest wariatką
S: Mów za siebie, ale tak jestem wariatką. Wolę być nią niż Tobą.
Pokój
Naomi: Jeju Sara, Klara mi wszystko opowiedziała. Dziękuję, że stanęłaś po mojej stronie
S: Drobiazg- przytuliły się. Klara wyszla z łazienki i usiadła razem z dziewczynami na łóżko Sary.
S: Wiecie co? Mam dość całej tej Elizy i Kamily. Ciągle się o coś czepiają. Na dodatek muszę zostawać po lekcji z profesorem Diaz. To jakiś koszmar. On mnie zje.
K: Mnie też one wkurzają. Ale z Diaz'em? A Ona?
S: Ona musi pomagać na stołówce. Ma lżej.
Naomi: Dlaczego?
S: Zaczęłam się śmiać
K: Co?
S: Sama z siebie się zaśmiałam, a później gdy mnie się spytal z czego sie smieję to powiedziałam, że pomyślałam o jednorożcach, a potem obraziła mnie Kamila nazwała wariatką, a cała ja powiedziałam, że tak nią jestem i wolę być nią niż Ją
Naomi: Dobrze powiedzialaś. No, ale i oberwałaś bardziej.
K: Nathan Ci pomoże
S: Wlaśnie Nathan...
K: Czemu posmutniałaś?
Naomi: Ej kocie
S: Zakazał mi się zbliżać do chłopaków. Kamila to samo.
Naomi: To już przesada. Idę mu wygarnąć
S: Spokojnie to tylko na 2 dni
K: Cała kara czy to?
S: To. Która godzina? Kurde za 5 minut muszę być w sali. Do zobaczenia potem kochane. - Czerwonowłosa wstała, poprawiła się i wyszła. Dziewczyny westchnęły.
Naomi: Ona to ma życie
K: Tak też mi jej szkoda. - położyły się.
Tymczasem Sara przechodziła przez najdłuższy korytarz. Poczuła jak ktoś ciągnie ją za rękę. Po chwili była w objęciach bardzo przystojnego chłopaka.
N: A gdzie tu sie wybiera moje słoneczko? - dziewczyna tego nie chciała ale odepchnęła go. Chłopak spojrzał na nią dziwnie.
S: Twoje słoneczko ma karę i musi iść na dywanik do Profesora Diaz
N: Co jest? Na serio?
S: Wybacz pogadamy kiedy indziej. Nie mogę się spóźnić. - I pobiegła. Nathan na prawdę nie mógł pojąć o co chodzi. Ale powiedziała, że później pogadają więc chłopak się trochę uspokoił. Postanowił pójść na biologię. Porozmawiał o tym co się stało z Damonem. On powiedział żeby dał jej czas, wszystko mu wyjaśni itd., ale nie teraz.
Dziewczyna niechętnie zapukała do drzwi. Po usłyszeniu pozwolenia niewinnie weszła.
S: Dzień dobry.
P.D: A tak. Witam. Siadaj. Dzisiaj spędzimy razem 3 godziny.
S: A lekcje? - spytała siadając przy tym do ławki
P.D : Masz wieczory na lekcje. Nadrobisz. A teraz proszę kartki i długopis. Proszę napisać mi o Wojnach jakie pamiętasz. Minimum na 100 stron. Spokojnie. Jak nie zdążysz w ciągu 3 godzin zostaniesz dłużej lub dokończysz w swoim pokoju. Referat chcę na jutro rano. Dokładnie 6.00
S: Pan żartuje? Nie zdążę. Mogę chociaż encyklopedię?
P.D : Powiedziałem to na poważnie. Tak proszę bardzo - podał ogromną książkę. Sam usiadł do swojego biurka i coś wystukiwał na swoim laptopie. Wiewiórka załamała się. Nie wierzyła w to co musi zrobić. Postanowiła wziąć się w garść i zabrać się do roboty. Niestety ta kara jest aż do odwołania przez dyrektora.
Klara rysowała coś w swoim notatniku. Jakieś serduszka, minki, postacie. Naomi ciągle komunikowała się gestami do Damona, natomiast Nathan patrzył przez okno. Myślał o niej. To jest pewne. Pomyślał, że musi sie dowiedzieć o co chodzi.
Nauczyciel: Sykes. Zapraszam do tablicy. Niech te twoje szare komórki skupia się na lekcji.
N: Przepraszam. Już nie będę.
Nauczyciel: Zapraszam do mnie. - Nic nie mógł zrobić. Musiał podejść do tablicy. Nauczycielka spytała go o obiekty, rośliny i zwierzęta chronione w Polsce, Niemczech, Indiach. Odpowiedział trochę, ale nie dostał oceny. Gdy wrócił na swoje miejsce zadzwonił dzwonek. Nathan szybko złapał za rękę Klarę.
K: Coś się stało?
N: Ty mi powiedz. Sara
Naomi: Ma zakaz zbliżania się do chłopaków na 2 dni. Wytrzymaj.
N: Serio? Aż 2 dni?
K: Zdarza się. Powinna wyjść zaraz od tego całego Diaz'a co nie?
Naomi: Dziewczyny plotkowały, że 3 godziny ma tam być.
N: Jak ja wytrzymam. Dobra. Dziękuję Wam - pocałował je w czoło- dajcie znać gdy wróci
Naomi i Klara: Jasne, leć.
' Młody władca o dobrym sercu razem ze swoją armią i przyjacielem wyruszają na bitwę. Merlin tak zwie się jego przyjaciel spotkał drobną dziewczynę o czerwonych włosach.
- Kim jesteś? Nie bój się. - zbliża się do niej bardzo powoli
- Sara a .. a.. a ty?
- Merlin. Chodź zabiorę cię w bezpieczne miejsce. - pomógł podnieść się dziewczynie i zaprowadził do zamku. Zamknął ją w ciemnym lochu. Nagle pojawiła się twarz Nathana.
- Ale ty naiwna. Zginiesz tu. Umrzesz z głodu i spragnienia. A zapomniałem. nie jesteś tu sama. Chodzą pogłoski, że są tutaj duchy niewolników. Lubią takie cudeńka jak ty. Hhahahahahahahahhahahhahahaha
- Ej ty
- Ty czerwona
- śliczna
- chodź do nas
- jaka słodka
- taka drobna'
S:Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!
Naomi: Ej kocie to tylko sen. Spokojnie.
S: Mam dosyć tych wojen. Co z koszmar.
K: Musisz to jakoś wytrzymać.
S: Spróbuję, ale najgorsze jest to, że kara jest aż do odwołania przez dyrektora. Załamka. I to totalna. - Dziewczyny przytuliły przyjaciółkę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Prawda jest taka, że nie zdajemy nawet sobie sprawy jak ważne jest życie. Ciągle na nie narzekamy. A gdzie zalety? Życie nie ma samych wad. Prawdopodobnie życie ma więcej zalet niż wad tylko trzeba to dostrzec.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Buuu ! Długo mnie nie było. Przepraszam. Zaczęły się wakacje więc będę miała więcej czasu na pisanie kolejnych rozdziałów. :)