niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 6

     5:00 rano. Każdy by pomyślał, że wszyscy śpią. Jednak jest jedna osoba która nie śpi od kilku dni. Czerwonowłosa kończy ostatnie zadanie dotyczące wojen.  Ubrała  się w to
I poszła zanieść swoje wypracowanie. Zaniosła na biurko profesora i wróciła do pokoju. Naomi się obudziła.
N: Hej skarbie dziś twój dzień. Skończyłaś?
S: Tak koniec już tej udręki. W końcu będę mogła mieć czas dla Nathana
K: Jak dla mnie to nie wiem czy coś z tego będzie.
N: Co masz na myśli Klara?
K: No Sara i Nathan. Tyle czasu bez rozmowy i spotkań. Wypaliło się.
S: Masz rację, ale trzeba to uratować. 
N: Dlatego my Ci pomożemy. Muszę się w coś ubrać. Pomożesz?
S: Jasne. Załóż to. Damon się ucieszy.
   K: Ej a co powiecie na to?

S: Jest super.  Trzeba tobie znaleźć w końcu chłopaka
N: Dokładnie! Podobno ma jakiś nowy do nas przyjść. 
K: Wariatki, ale dziękuję. Chodźmy teraz do Nathana.

   Dziewczyny ruszyły w drogę. Damon spotkał Naomi po drodze.
D: Ślicznie wyglądasz
N: Dziękuję skarbie - złożył na usta dziewczyny skromny pocałunek. Klara z Sarą postanowiły nie przeszkadzać i ruszyły dalej.  Zobaczyły Nathana który słuchał muzyki.
S: Nath kochanie ty moje - rzuciła mu się na szyję.
N: Sara dawno się nie widzieliśmy. Koniec kary? - pocałował ją w czoło
S: Na szczęście tak. Jej co dziś  porobimy?
N: Mamy lekcje. Historia dziewczyno egzamin.
S: Nic się nie uczyłam. Czego słuchasz?
N: Imagine Dragons- Bleeding Out
K: Znam to, na prawdę świetne
S: A ja ich nie słucham. Nie mój typ. Wolę ballady skarbie. Tobie też proponuję zacząć ich słuchać. Wiesz ile ludzi za czasów wojen słuchało ballad?
N: Zwariowałaś dziewczyno. Chodź Klara pokażę Ci moją listę.
K:  No ok. A ja pokażę ci co ostatnio znalazłam fajnego. The Fray- Heartless. Jest mega.
N: Ooo znam to. - chłopak wstał, podał swój telefon koleżance i spojrzał na zdziwioną Sare.
N: Idziesz z nami skarbie?
S: Co A tak. Chodźmy. - wzięła chłopaka za rękę, ale przez cały spacer nic się nie odezwała. Oni rozmawiali o muzyce okazało się, że pojadą razem na najbliższe koncerty itd. Dziewczyna czuła, że się oddalają.  Gdy trójka przyjaciół byłą już na stołówce, zamówili kanapki i picie.
K: Sara a może ty też pojedziesz z nami?
S: Gdzie?
N: No na koncerty. Sara co ty śpisz? Nie słuchasz nas.
S: Słucham. Głowa mnie tylko trochę boli.
K: A koncerty?
S: To nie mój styl. Idę do pokoju na trochę. Widzimy się na lekcji. Cześć
N: Pójść z Tobą?
K: No właśnie?
S: Nie, nie przeszkadzajcie sobie - Chłopak chciał ją pocałować. Myślała, że w usta, a on dał buziaka w policzek. Tylko policzek.
N: Jak chcesz. Do zobaczenia.




N:  Bum Bum la la bum bum O kurde! Aaaa !
S: Czego się tak wydzierasz Naomi? To tylko ja w maseczce.
N:  Boże widzisz, a nie grzmisz. Czekaj czekaj przecież byłaś już umalowana i ubrana. Masz czerwone oczy. Płakałaś?
S: Nie no co ty. Ten zapach maseczki jest bardzo intensywny i oczy mi się zaczerwieniły. Chciałam się odświeżyć przed historią.
N: Ta jasne, a ja jestem wróżką. Co się stało?
S: Klara i Nathan mają ze sobą tyle wspólnych pasji. A ja? Brak. Nie mam o czym z nim gadać. Bo nic nie mamy wspólnego. Jedynie trochę przeszłość. Oddaliliśmy się już i to bardzo. Czuję to. Z jego strony.  Nawet już mnie nie całuje w usta. Olewa mnie.
N: Nie przesadzasz Sara? Zresztą Klara i Nathan ? No proszę cię. Ona by ci go nie odbiła.
S:  Sama mi dzisiaj powiedziała, że nie ma już naszego związku.
N: Biedulka. Chodź przytul się do mnie.



    Godzina 17: 00
  Czerwonowłosa się przebrała. I poszła z Naomi na egzamin.


Po drodze zauważyły Nathana i Damona z Klarą. Trójka śmiała się bez opamiętania. Podeszły do nich.
Naomi: Damon mój tygrysie z czego się śmiejecie?
D: Kocie mój nawet nie wiesz co dobiło dla Nathana i Klary. Idą dzisiaj do klubu może wybierzemy się z nimi?
Sara nie przywitała się z przyjaciółmi. Stała obok i słuchała.
Naomi: No możemy iść prawda Sara?
S: Ja mam już inne plany. Nathan spędzimy razem ten wieczór?
N: No to chodź do klubu. Tam potańczymy, zabawimy się.
S: Nath chodź pogadać - dziewczyna pociągnęła chłopaka za rękę do jeszcze pustej sali
N: Sara co jest?
S: Zdradzasz mnie z Klarą?
N: Hahahahahaha co takiego? Zwariowałaś.
S: Na pewno?
N: No tak - przytulił dziewczynę.
S: To pocałuj mnie w usta. - chłopak spojrzał na dziewczynę trochę dziwnym wzrokiem, ale za chwilę dał małego całusa w usta.
S: Tylko taki? Chcę dużego całusa w usta!
N: Przestań marudzić - pocałował ją w czoło
S: Kurwa Nathan o co ci chodzi? Nie kochasz już mnie?
N: Nie wiem.
S: Ty mówisz serio?
N: Przepraszam, ale tak mało czasu ze sobą spędziliśmy. Chyba to już przyzwyczajenie. Nawet pasji nie mamy wspólnych. Nie wiem. To chyba było zwykłe zauroczenie. - Po chwili dostał w twarz z liścia.
S: A niech Cię szlak Nathan! - wybiegła.



  Nie miała już sił na nic. Chciała tylko płakać i płakać. Nie mogła w to wszystko uwierzyć. Schowała się pod biurkiem i płakała. Krzyczała i płakała. Jej telefon ciągle wibrował. Nagle na jej wyświetlaczu pojawił się kontakt ' Braciszek♥' Odebrała.
S: Braciszek ? <chlip chlip> proszę, błagam zabierz mnie stąd.
- Tu nie Tomy. To my. Maite i Paola.
S: Boże dziewczyny tęsknię za wami. Myślałam, że już się nie spotkamy. Czemu dzwonicie z numeru Tomy'ego? A rozumiem dał Wam. Taka niespodzianka hihi.
Maite: Skarbie. Miał wypadek ze swoją żoną Lolą. Twój brat nie żyje.

TWÓJ BRAT NIE ŻYJE, TWÓJ BRAT NIE ŻYJE, TWÓJ BRAT NIE ŻYJE, TWÓJ BRAT...
TWÓJ BRAT...
Paola: Halo Sara jesteś tam?! Sara słyszysz? Sara!!!






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Jest obiecany 6 rozdział.  Do następnego rozdziału zrobię zwiastun. Już niedługo. Dziękuję za przeczytanie :)

piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział 5 ' Kara '

    Po spędzonym cudownie czasie Sara i Nathan wyszli do stołówki. Zastali tam Klarę która kończyła jeść jabłko. Dosiedli się do niej.

S: Daj gryza
K: Nie to moje jabułko
S: Hah jabułko? Kochanie weźmiesz mi sok jabłkowy?
N: Pewnie, zaraz wrócę, smacznego
K: Dzięki. No no Sarcia nie poznaje. Kochanie? 
S: Klara przestań tak się patrzeć. Pogodziliśmy się i jesteśmy razem. Co czytasz?
K: Jakieś ploteczki o gwiazdach. Naomi z Damonem ciągle się przytulają na basenie fuu
S: Haha gołąbeczki nasze. Gdzie ten sok.
N: Proszę bardzo skarbie.
S: Oooo dziękuję. - pocalowała w policzek chłopaka i zaczęła pić sok.
N: Klara daj poczytać
K: To są ploteczki
N: No ja wiem, daj
K: O gwiazdach
N: No wiem, dawaj
K: Nie! W życiu! To moja gazeta. Kup sobie. - spojrzałagniewnym wzrokiem. Po chwili zaczęła się śmiać.- Hahahha żartuję głupku. Masz. 
N: Dzięki
S: Eeee Nathy od kiedy ty czytasz takie rzeczy?
N: Od dzisiaj
S: Serio?
N: No tak - usmiechnął się - Nie nie serio, żartowałem. Chciałem zobaczyc wasze reakcje.  A tak wogle to gdzie Damon?
K: Kocha się z Naomi 
E: Że co?! Mój Damon jest z tą wywłoką? 
S: O kochana nie obrażaj Naomi - wstała, wzięła kubek i wylała sok na dziewczynę. Po chwili Eliza zaczęła ciągać Sare za włosy. Zaczęły się bić. Każdy próbował je rozdzielić.
Dyrektor: Spokój! Sara! Eliza do gabinetu. I to już!
K: To Eliza zaczęła, Sara jest niewinna
Dy:  Nie wtrącaj się, bo inaczej ty też zostaniesz surowo ukarana. 


  Gabinet dyrektora

' Ciągle słyszałam. Jak wy możecie. To hańba dla szkoły. Wbrew zasadom. Zostaniecie surowo ukarane. To nie dorzeczne. bla bla bla bla. Serioo? Przepraszam, ale aż muszę się zaśmiać' - Hahhahahahah
Dy: Panieńko. Co Panią Sarę tak rozbawiło?
S: Przepraszam. Pomyślałam o jednorożcach.
E: Mówiłam panu, że ona jest wariatką

S: Mów za siebie, ale tak jestem wariatką. Wolę być nią niż Tobą. 



 Pokój


Naomi: Jeju Sara, Klara mi wszystko opowiedziała. Dziękuję, że stanęłaś po mojej stronie
S: Drobiazg- przytuliły się. Klara wyszla z łazienki i usiadła razem z dziewczynami na łóżko Sary.
S: Wiecie co? Mam dość całej tej Elizy i Kamily. Ciągle się o coś czepiają. Na dodatek muszę zostawać po lekcji z profesorem Diaz. To jakiś koszmar. On mnie zje.
K: Mnie też one wkurzają. Ale z Diaz'em? A Ona?
S: Ona musi pomagać na stołówce. Ma lżej.
Naomi: Dlaczego?
S: Zaczęłam się śmiać
K: Co?
S: Sama z siebie się zaśmiałam, a później gdy mnie się spytal z czego sie smieję to powiedziałam, że pomyślałam o jednorożcach, a potem obraziła mnie Kamila nazwała wariatką, a cała ja powiedziałam, że tak nią jestem i wolę być nią niż Ją 
Naomi: Dobrze powiedzialaś. No, ale i oberwałaś bardziej.
K: Nathan Ci pomoże
S: Wlaśnie Nathan... 
K: Czemu posmutniałaś?
Naomi: Ej kocie 
S: Zakazał mi się zbliżać do chłopaków. Kamila to samo.
Naomi:  To już przesada. Idę mu wygarnąć
S: Spokojnie to tylko na 2 dni 
K: Cała kara czy to?
S: To. Która godzina? Kurde za 5 minut muszę być w sali. Do zobaczenia potem kochane. - Czerwonowłosa wstała, poprawiła się i wyszła. Dziewczyny westchnęły.
Naomi: Ona to ma życie
K: Tak też mi jej szkoda. - położyły się.


     Tymczasem Sara przechodziła przez najdłuższy korytarz. Poczuła jak ktoś ciągnie ją za rękę. Po chwili była w objęciach bardzo przystojnego chłopaka. 
N: A gdzie tu sie wybiera moje słoneczko? - dziewczyna tego nie chciała ale odepchnęła go. Chłopak spojrzał na nią dziwnie.
S: Twoje słoneczko ma karę i musi iść na dywanik do Profesora Diaz
N: Co jest? Na serio?
S: Wybacz pogadamy kiedy indziej. Nie mogę się spóźnić. - I pobiegła. Nathan na prawdę nie mógł pojąć o co chodzi.  Ale powiedziała, że później pogadają więc chłopak się trochę uspokoił. Postanowił pójść na biologię. Porozmawiał o tym co się stało z Damonem. On powiedział żeby dał jej czas, wszystko mu wyjaśni itd., ale nie teraz. 


  Dziewczyna niechętnie zapukała do drzwi. Po usłyszeniu pozwolenia niewinnie weszła.
S: Dzień dobry. 
P.D: A tak. Witam. Siadaj. Dzisiaj spędzimy razem 3 godziny. 
S: A lekcje? - spytała siadając przy tym do ławki
P.D : Masz wieczory na lekcje. Nadrobisz.  A teraz proszę kartki i długopis. Proszę napisać mi o Wojnach jakie pamiętasz. Minimum na 100 stron. Spokojnie. Jak nie zdążysz w ciągu 3 godzin zostaniesz dłużej lub dokończysz w swoim pokoju. Referat chcę na jutro rano. Dokładnie 6.00
S: Pan żartuje? Nie zdążę. Mogę chociaż encyklopedię?
P.D : Powiedziałem to na poważnie. Tak proszę bardzo - podał ogromną książkę. Sam usiadł do swojego biurka i coś wystukiwał na swoim laptopie.  Wiewiórka załamała się. Nie wierzyła  w  to co musi zrobić. Postanowiła wziąć się w garść i zabrać się do roboty. Niestety ta kara jest aż do odwołania przez dyrektora. 


 Klara rysowała coś w swoim notatniku. Jakieś serduszka, minki, postacie. Naomi ciągle komunikowała się gestami do Damona, natomiast Nathan patrzył przez okno. Myślał o niej. To jest pewne. Pomyślał, że musi sie dowiedzieć o co chodzi. 
Nauczyciel: Sykes. Zapraszam do tablicy. Niech te twoje szare komórki skupia się na lekcji.
N: Przepraszam. Już nie będę.
Nauczyciel: Zapraszam do mnie. - Nic nie mógł zrobić. Musiał podejść do tablicy. Nauczycielka spytała go o obiekty, rośliny i zwierzęta chronione w Polsce, Niemczech, Indiach. Odpowiedział trochę, ale nie dostał oceny. Gdy wrócił na swoje miejsce zadzwonił dzwonek.  Nathan szybko złapał za rękę Klarę.
K: Coś się stało?
N: Ty mi powiedz. Sara
Naomi: Ma zakaz zbliżania się do chłopaków na 2 dni. Wytrzymaj. 
N: Serio? Aż 2 dni?
K: Zdarza się. Powinna wyjść zaraz od tego całego Diaz'a co nie?
Naomi: Dziewczyny plotkowały, że 3 godziny ma tam być. 
N: Jak ja wytrzymam. Dobra. Dziękuję Wam - pocałował je w czoło-  dajcie znać gdy wróci 
Naomi i Klara: Jasne, leć. 




' Młody władca o dobrym sercu razem ze swoją armią i przyjacielem wyruszają na bitwę. Merlin tak zwie się jego przyjaciel spotkał drobną dziewczynę o czerwonych włosach.
- Kim jesteś? Nie bój się.  - zbliża się do niej bardzo powoli
- Sara a .. a.. a ty?
- Merlin. Chodź zabiorę cię w bezpieczne miejsce. - pomógł podnieść się dziewczynie i zaprowadził do zamku. Zamknął ją w ciemnym lochu. Nagle pojawiła się twarz Nathana.
- Ale ty naiwna. Zginiesz tu. Umrzesz z głodu i spragnienia. A zapomniałem. nie jesteś tu sama. Chodzą pogłoski, że są tutaj duchy niewolników. Lubią takie cudeńka jak ty. Hhahahahahahahahhahahhahahaha
- Ej ty
- Ty czerwona
- śliczna
- chodź do nas
- jaka słodka
- taka drobna'



S:Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!
Naomi: Ej kocie to tylko sen. Spokojnie.
S: Mam dosyć tych wojen. Co z koszmar.
K: Musisz to jakoś wytrzymać.
S: Spróbuję, ale najgorsze jest to, że kara jest aż do odwołania przez dyrektora. Załamka. I to totalna. - Dziewczyny przytuliły przyjaciółkę.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Prawda jest taka, że nie zdajemy nawet sobie sprawy jak ważne jest życie. Ciągle na nie narzekamy. A gdzie zalety? Życie nie ma samych wad. Prawdopodobnie życie ma więcej zalet niż wad tylko trzeba to dostrzec.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Buuu ! Długo mnie nie było. Przepraszam. Zaczęły się wakacje więc będę miała więcej czasu na pisanie kolejnych rozdziałów.  :) 

Przeczytanie = Komentarz



piątek, 15 maja 2015

Rozdział 4 część 2

       Sara szybko wstała i pobiegła do łazienki się ogarnąć. Postanowiła, że dzisiaj zrobi z włosów idealny kok oraz zrobi sobie lekki makijaż. Ubrała się w jasną, pastelową, różową spódniczkę oraz miętowy t-shirt. Dodała jakieś bransoletki i założyła jasne, beżowe buty na małym obcasie. Gdy schodziła ze schodów spotkała swoje przyjaciółki. Naomi była ubrana w białą sukienkę w kwiatki, białe szpilki natomiast Klara czarne krótkie spodenki i niebiesko- czarną koszulę w kratę, do tego czarne trampki Conversy. 
N:Jej Sara slyszałaś, że są nowe zajęcia z wokalu?
S: Ktos juz o tym wspominał. Cudownie! W końcu będziemy mogły się wykazać.
K:Wy tak, ale ja nie za bardzo
N: Ohh  Klara masz przecież talent. Ślicznie śpiewasz pod prysznicem haha 
S: Naomi wie jak pocieszyć
K: Dziękuję dziewczyny Jesteście cudowne. - Przytuliły się.
E: O proszę. Gwiazdki wstały.
S: Eliza daruj sobie. Lepiej uważaj, bo wygryziemy Ciebie i Kamile
K: Pff możecie pomarzyć. Śpiew jest stworzony dla nas. Tak samo jak siatkówka. - Odeszły z gracją.
N: Grrr Jak ja je nienawidzę.
K: Żmije
S: Ej dziewczyny. Od teraz nie przejmujemy sie nimi. Zrozumiano? 
N: Kto ciebie tak odmienił?
K: Naomi nie wiesz? Nathan
N i K : Uuuuuu hahahah
S: Dziewczyny! Chodźmy lepiej na lekcję. 
     Dziewczyny weszły do sali. Spotkały tam resztę klasy. Nathan zobaczył Sarę i od razu do niej  się dosiadł.
N: Cześć Sara. Świetnie dzisiaj wyglądasz.
S: Ooo hej Nath, a dziękuje dziękuję. Ty też wyglądasz niczego sobie. Słyszałeś o lekcjach z wokalu?
N: Taaaak. Wspaniały pomysł. Piłka nożna i siatkówka tez jest.
S:  Cudownie. Twoja dziewczyna i Damona są denerwujące.
N: To nie są już nasze dziewczyny.
S: Żartujesz?! Oj oj jakie to straszne hahahhahaha co sie stało?
N: Damon podkochuje się w Naomi.
S: Co??!!! Serio??!  
Sara tak glośno krzykneła, że każdy spojrzał w swoją stronę. W tym momencie przyszedł nauczyciel.
Na: Witajcie moi drodzy. Proszę zając swoje miejsca i być cicho panienko Saro.
S: Przepraszam. 
Na: To jest wasza pierwsza lekcja, ale już się znamy. Klasy 2 i 3 zostały polączone w dwie klasy. Pół na pół, ponieważ zaczeły się od tego roku zajęcia wokalne i poznacie nowego nauczyciela.  Pan Martin będzie stwarzał zespoly, organizowal konkursy i nie tylko, ale to już on sam wam to powie.  Ja jak wiecie uczyłam was wcześniej historii. Teraz będę was uczyć historii, sztuki, Matematyki. 
Cała klasa: Co? Dlaczego? 
Na: Fajnie, że mnie tak lubicie. Żartowałam z tą Matematyką.
C. K : Ufff
Nauczycielka nazywala się Ania.  tlumaczyła wszystkim zasady jakie obowiązują u niej na lekcji i w szkole. Potem byl dzwonek i wszyscy wyszli z sali. Sara nie mogła wytrzymac i złapała za rękę Natha i pociągneła go na ławkę.
S: Dobra opowiadaj o Damonie ! Mów...
N: Hahahaha zwariowałaś. No, ale dobrze. Rozmawialem ostaatnio z Damonem. Mowil, że ostatnio myśli o Naomi, ale nie wie czemu. Potem ogarnął, że mu się podoba i zerwał z Elizą.
S: Ostro. Naomi ostatnio narzeka, że nikt na nia nie zwraca uwagi. Trzeba jakoś ich zeswatac razem.
N: Ale jak?
S: Teraz są zajęcia z wokalu?
N: Tak
S; To chodzmy. Po drodze ci wszystko opowiem.

 W sali do wokalu już wszyscy byli. Sara cały cza knuła jak złączyć Naomi i Damona. 
N: Moim zdaniem oni sami powinni to między sobą rozegrać.
S: Ok. Ja popytam  Naomi, a ty Damona pasuje?
N: Może my też spróbujemy?  - Dzielą ich tylko 10 cm
S: N..N.. Nie rozumiem. Nie wiem o co ci chodzi..
N: Jak nie jak tak. Chodzi mi o nas. Przecież wiesz.
S: Nie było żadne nas i nie będzie - Odepchnęła lekko przyjaciela i poszla do dziewczyn.
Na: Ej Sara co jest?
Kl: No wlaśnie Co ci jest? Nie wyglądasz za dobrze.
S: Nath che żebyśmy byli razem. 
Na i Kl : To świetnie. Powiedzialaś tak prawda?
S: Nieee
Na: Oooo - smutna mina - Dlaczego?
S: Nie dawno zerwał z Kamilą. No wiecie.
Na i Kl: Faktycznie. Już rozumiemy. 
S; Naomi co myślisz o Damonie?
Na: Co? Jak to?
S: Podobno mu sie podobasz
Na: Aaaaaaa ! - pisk. Sara i Klara tylko popatrzyły na dziewczynę - On juz mi dawno się podoba o boże. Aaaaa !! - tym razem cała klasa spojrzała na dziewczynę, nawet Damon. Sara dala znak dla Natha, że jest super. Chłopak od razu powiedział dla Damona, że podoba się dla Naomi. Spojrzał w jej stronę i podszedł.
D: Eee Naomi możemy porozmawiac po lekcjach?
Na: Pewnie.
D: Super. To do zobaczenia
Na: Papa.
 Naomi cały czas myślala o Damonie. Nie mogła w to wszystko uwierzyć. Klara ćwiczyła swój głos. Natomiast Sara nie mogła zapomnieć tego momentu. 
"N: Może my też spróbujemy?  - Dzielą ich tylko 10 cm
S: N..N.. Nie rozumiem. Nie wiem o co ci chodzi..
N: Jak nie jak tak. Chodzi mi o nas. Przecież wiesz.
S: Nie było żadne nas i nie będzie - Odepchnęła lekko przyjaciela i poszla do dziewczyn."
Nauczyciel: Przepraszam, że przerywam twoje myśli, ale może coś nam zaśpiewasz? Pokaż co potrafisz. 
Sara niechętnie wstała i weszła na scene. Każdy skupiał swój wzrok tylko na nią. Czerwonowlosa wzięła głeboki wdech i zaczęła śpiewać.
" Nobody sees Nobody knows
We are a secret can't be explosed"
Pochlonęła się w muzyce. Nauczyciel pochwalil jej głos i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Sara wzięła swoją torbę i poszła do pokoju. Skończyła już dzisiaj lekcje i chciała odpocząć. Była dobrej myśli jeśli chodzi o sprawę z Naomi i Damonem. Wiedziała, że między nimi  wszystko się ułoży. Położyła się na łóżko i wyciągneła telefon. Wysłała wiadomość do brata, że wszystko jest w porządku. Szkoła jest fantastyczna, klasa też. Po tym od razu zasnęła. 




' Mała, drobna dziewczynka siedziała w salonie i czytała książkę. Byla to opowieść o dziewczynce, ktora musiala być silna by pokonać złą czarownicę. Dobro zwycięża ze zlem. Uwielbiała tą opowieść. Może dlatego, że dziadek napisał ją specjalnie dla niej.  Czytała co do strony. Nawet wracala do swoich ulubionych momentów. Gdy usłyszała znajomy glos szybko zamknęła książeczkę i odłożyła na specjalne miejsce, na półce z książkami. Wstała, poprawiła swoją żółtą w kwiatki sukieneczkę i powędrowała do kuchni. Poczuła przyjemny zapach. Jej ulubione naleśniki. To jedyne danie jakie by mogła jeść, jeść i jeść. Nigdy jej się nie znudzi. 

   Wzięła kartkę i napisała  dlugopisem krótki liścik.  Położyła go na malutki stoliczek w salonie. Założyła podarte trampki na swoje stopy i wzięła ze sobą czarną bluzę w łaty. Padał deszcz. Mimo tego pobiegła w stronę lasu. Łudziła się, że jej życie będzie pełne happyendu . Gdy była już w samym środku, ciemnego, pustego lasu zatrzymała się. Uniosła wzrok w górę i zaczęła krzyczeć. Później usiadła na ziemię i się położyła wtulając się w jeden z pieni bardzo starego drzewa. Liście i kora były mokre, ale dziewczyna nie zwracała na to uwagi'



    N: Aaaaa !! Dziewczyny!! - Czerwonowlosa od razu sie obudziła. Zobaczyla Klarę czytającą książkę i Naomi skaczącą z wrażenia. Usiadla na łóżku i się uśmiechneła.
S: Niech zgadnę. Jesteś z Damonem!!
N: Taaaak !! Aaaaaa !! Dziękuję jesteście kochane. Idę teraz z nim na spacer. Wrocę wieczorem,  do zobaczenia.
K i S: Haha nie ma za co. Powodzenia!- Naomi wybiegła zabierając swoją torebkę i telefon. Klara odłożyła książkę i dosiadła się do Sary. 
K: Jak się czujesz?
S:  Naomi jest szczęśliwa, to ja też.
K: Dobrze wiesz o co mi chodzi.
S: O rany. Jejku. Nic na to nie poradzę, że go kocham. Całą sobą. Całym sercem i duszą. Wszystkim, ale tak jak do niego powiedziałam. Nie było i nie będzie żadne "My".
K: Dlaczego?
S: Nie wpada się dwa razy do tej samej rzeki.
K: Może warto spróbować? Zaczął się nowy rok szkolny. 
S: Tylko przyjaciele Klara. Nie jestem w stanie zapomnieć tego co się wydarzyło przez ostatnie dwa lata. Z Maite i Paolą nie mam kontaktu. Zmienily się. Ja też.
K: Może warto się z nimi zobaczyć? Przecież obiecałyście sobie, że będziecie na zawsze.
S: Te na Zawsze mnie boli. 
Ktoś puka do drzwi. To był Nathan.
N: Mogę wejść?
K: Pewnie. Ja tak i tak wychodzę, bo zglodniałam. Idę do stołówki, a wy sobie porozmawiajcie. - Dziewczyna wyszła i zostawiła przyjaciół samych.
N: Damon i Naomi są juz parą. Udało nam się.
S: Taaak. Słuchaj Nath.  Jeśli chodzi o rozmowę o nas to
N: Nie przestań. Rozumiem Cię. Nie jesteś w stanie tego zrobić. Szanuję to. Muszę nacieszyć się bycia przyjacielem tak pięknej i zabawnej Sary.
S: Haha zawsze wiesz jak poprawić humor.
N: Pamiętasz jak się poznaliśmy? Jak Twoja rodzina?
S: Usiądziesz? - pokazała na miejsce obok siebie,  na łóżku. Chłopak się uśmiechnął i usiadł. - Nigdy ci nie mówiłam. Jakoś nie miałam okazji. Pamiętasz gdy oglądałam zdjęcie?
N: Te z rodziną. Powiedziałaś, że wspomnienia z dzieciństwa.
S: Tak te dobre wspomnienia. Bo widzisz moi rodzice, wujkowie zaginęli na morzu. Został mi tylko brat. Wtedy tego dnia co mnie zaczepiłeś nie było go ze mną. Był za granicą. Dopiero po zakończeniu roku szkolnego, wyjazdu dziewczyn przyjechał mój brat z narzeczoną. Wzięli ślub. I teraz ja od nich wyjechałam by się uczyć. Czuję się trochę samotnie, ale to moja decyzja i jej nie żałuję. W wolne dni będę starać się brata odwiedzić, ale nie zawsze mi się to uda. 
N: Łał. Tyle wycierpiałaś, a ja Ci jeszcze dodałem cierpienie.
S: Nie. Tak. Kurde. Jest już ok. Nie przejmuj się.  Haha wiesz co?
N: Haha co cię tak śmieszy?
S: Dzień przed tym jak do mnie zagadałeś widziałam Ciebie w kawiarni. Patrzyłam się na ciebie jak zaczarowana.
N: Hahahha żartujesz. Serio? Hahahahhahaha. Trzeba było podejść.
S: Bałam się. Nie byłam taka odważna jak...
N: Dzisiaj
S: Tak. 
N: Wiesz co? Lubię cię taką jaką byłaś i jesteś. Wszystko mi się w Tobie podoba. Nie widzę u Ciebie żadnych wad. Dla mnie jesteś cudowna w całości, pod każdym względem. Twoje włosy, oczy, usta, sylwetka. To wszystko przyciąga mnie do ciebie. Na prawdę mi się podobasz odkąd z Tobą rozmawiałem na trawniku. Kazałaś mi nie niszczyć trawy, byłaś taka stanowcza. 
S: Skoro ci się podobałam to dlaczego byleś z Kamilą?
N: Byłem zazdrosny trochę o Damona. Jesteś na prawdę niesamowita. A jeszcze ten sposób jak chodzisz.
S: Źle chodzę? Omg - zaczęła panikować, ale chłopak złapał ją za rękę i nie puszczał.
N: Haha nie głuptasie. Podoba mi się to. - Dzielą ich zaledwie 10 cm. Sara od razu pomyślała ' No nie. Znowu jesteśmy tak blisko. Nie dam rady się powstrzymywać. Co zrobić? Oddać się pokusie? Przecież się zmienił ja też. Nie mogę już tego ukrywać. Ja... Ja.. Ja.. Ja..'
N i S: Kocham Cię. - Oboje się pocałowali. Nie mogli przestać. Zaczęli się całować po szyi. Później zrezygnowali i zaczęli się śmiać.
S: Hahhahaha nie wierzę.
N: Ja też. Jesteśmy nienormalni.
S: Hahhahaha Tylko ty jesteś nienormalny - wskoczyła na chlopaka i zaczęła go całować. On  odwzajemniał te pocałunki. Delikatnie położył dziewczynę na łóżko. Nie przestawał jej całować. Obejmowali się. Jej dotyk działał na niego jak narkotyk. Bardzo pobudzał. Zauważyl, że dziewczyna ma dreszcze, ale to są przyjemne dreszcze.  Powoli ściągał jej t-shirt, ale przestał. Wolał się nie spieszyć, ale Sara chciała wszystkiego. Chciała jego. Rozpięła jego koszulę jednocześnie mówiąc, że pozwala. Widziała w oczach chłopaka te pożądanie. Widziała, że On ją kocha. Czuła to.  Złączyli się w jedność. Z dwóch gwiazd powstała jedna. Nierozerwalna. Niezniszczalna. Wieczna.

' Jednak życie to nie bajka. To życie nas niszczy. Życie nas łapie, trzyma i nie wypuszcza.  Życie nas zabija. Życie zadaje nam ciosy. Mimo tego ciągle nas uczy.'




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Welcome ! :) Przepraszam, że tak długo nie wstawiałam. Cały czas mi coś wypadało. Postaram się wstawiać rozdziały co tydzień lub 2. Wprowadzę kilka zmian. Będę pisać 2 opowiadania. Zmienię nazwę i wygląd blogu już niedługo. Oczywiście dalej będą opowiadania o Sarze. Następna notka będzie o drugim opowiadaniu i ogólnie co zamierzam jeszcze zrobić tutaj. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Czekajcie na nowe wiadomości :) Możecie również pytać mnie na ask.fm

 * Ask.fm



środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 4 część 1

Ten cały 4 rozdział chcę zadedykować Mojej, Kochanej Ewelinie ♥ Dziękuję Ci za odwiedzanie i czytanie moich blogów, a także za wsparcie :) 

Tym razem rozdział jest podzielony na 2 części, bo jest bardzo długi. 1 część jest krótka, ale 2 najdłuższa.  Na 2 część musicie poczekać. Pojawi się ona dopiero w niedzielę, wieczorem. Trzymajcie się i miłego czytania :) To jest coś zupełnie innego :D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
     Minął prawie rok. Sarze zrobili wyniki. Nic nie wykryto. Jest zdrowa, ale po prostu za dużo wszystkiego na raz się wydarzyło. Nathan i Damon nie odzywają się do Sary. Można powiedzieć, że są na nią wściekli. Dzień po wypisaniu ze szpitala powiedziała, że nie chce ich znac i że nienawidzi ich. Potem dla Kamili i Elizy zniszczyła kurtki i ciągała je za włosy. Po prostu Sara została buntowniczką. Ma dwie przyjaciółki. Naomi i Klarę. Ufa im bezgranicznie i wie, że zawsze może na nie liczyć. Więc w skrocie. Praktycznie każdy jest na siebie cięty i obrażony. Te zdarzenie na sali gimnastycznej zmieniło każdego życie. Sara postanowiła zmienić swój wygląd i pomalowała włosy na czerwono.  Wstala wczesnym rankiem. Zrobiła kilka ćwiczeń, poszła pod prysznic. Po kąpieli ubrała się w czarne legginsy i czarną bluzę. Pomalowała się i pozostawiła na włosach drobne loki, by uzyskały efekt kręconych. Wzięla swoją walizkę i spakowała mudnurki szkolne, kilka normalnych ubrań, kosmetyki, buty i jeszcze wiele innych rzeczy.  Postanowiła nie przeszkadzać swojemu bratu i jego żonie.  Wyjeżdża na drugi rok szkolny. Tylko tym razem każdy uczeń wyjeżdża do Meksyku. Tam będa się uczyć, ponieważ dyrekcja i burmistrz zarządał przeniesienia szkoły.   Dziewczyna pożegnala się z rodziną i wyszła. Zalożyła sluchawki na uszy, włączyła muzykę i ruszyła na lotnisko. Tam spotkala wszystkich ze szkoły.  Każdy się patrzył na jej nową metamorfozę. Naomi i Klara nie mogły w to uwierzyć co widzą. Przytuliły ją, bo wiedzą jak cierpi. Widziały jak Nathan się na nią patrzy. Damon tym bardziej, ale żaden nie przyszedł się przywitać.


- Sara wyglądasz tak inaczej.
- Mam dosyć. Musialam coś zrobić. To co wchodzimy do samolotu?
- Tak, chodźmy. - Dziewczyny usiadły na swoje miejsca. Lot trwał z kilka godzin. Po wylądowaniu na lotnisku każdy wsiadł do autobusu i pojechal do szkoły. Byl to wielki pomarańczowy w bardzo nowoczesnym stylu budynek.  Nie było internatów, ponieważ w szkole są pokoje dla dziewczyn i chłopaków. Prawa strona dziewczyny, lewa chłopacy. W pokoju był 3-4 łóżka, kilka szaf i duża lazienka na górze. Sara szybkim krokiem wybrala sobie pokój. Naomi i Klara przylączyły się do niej. Niestety los tak chciał, że po lewej stronie nocowal Nathan, Damon i jeszcze 2 ich kolegów, ale to nie koniec. Kamila musiała się dołączyć do sypialni Sary. 
- O nie Ciebie tu nie chcemy.
- Mało mnie to obchodzi. Dyrektor tak nakazał, nie ma juz miejsc.
- yhy, ta jasne.
- Wiesz co? - Dziewczyna podeszla do Sary. - Żal mi cię.
- Haha nie wysilaj się. Jesteś żalosna.
- I kto to mówi. - Sara nie wytzrymala i zaatakowała Kamilę. Naomi i Klara próbowały je rozdzielić, ale to na nic. Przybiegł Nathan z Damonem bo usłyszeli krzyki. Szybko rozłączyli dziewczyny.
- Zabije Cię!
- Prędzej ja Ciebie idiotko!
- Zamknij się żmijo!
- Ej ! Ej ! Ej! Spokój! Ogarnijcie się. - powiedzial Nathan
- Właśnie - Powiedział Damon puszczając Sarę.
- Wynocha z mojego pokoju!
- To jest też i mój pokój ruda.
- Ok. To ja wychodzę. - Czerwonowlosa zabrała swoją walizkę i wyszła.
- Sara nie idź! Sara !- krzyczała Naomi, a Klara położyla się na łóżko. 
- Biedna Sara. To wszystko przez Ciebie Kamila!
-  Jeszcze czego. Nie pozwolę jej mną pomiatać. Gówniara. - Powiedziała naburmuszona Kamila. Damon i Nathan wrócili do swojego pokoju.
  

Pokój chłopaków

- Nie mogę w to uwierzyć Nath - rzucil się na swoje łóżko
- Ja też. Tak się zmieniła.
- Nie poznaję jej. Jest teraz taka wkurzająca i agresywna.
- Nie mogę tego pojąć. Zwariowała.
- Jeszcze atakuje Kamilę i Elizę.
- Wiesz co? - powiedzial Nathan siadając na łózku
- Co takiego?
- W tych włosach wygląda ślicznie.
- Tak, wiem. Jest piękna.
- Podoba nam się ta sama dziewcyzna.
- Możesz ją sobie wziąć. Chcę się z nią tylko przyjaźnić.
- Mam Kamilę.
- Bądźmy szczerzy... nigdy jej nie kochaleś.
- Tak.. znaczy nie. Nie wiem już sam.
----------------------------------------------------------------
Czerwonowłosa siedzi na schodach i zaczyna płakać.
- Mam dość! Zawsze jest coś nie tak. Ciągle mi nic nie wychodzi. Jeszcze teraz sama do siebie gadam. Co za naiwna idiotka ze mnie. - wyciera łzy i opiera się o ścianę.
- Sara możemy porozmawiać?
- Nie mam ochoty
- Proszę
- Masz minutę - chłopak usiadł na przeciwko dziewczyny. 
- Wiem, że jesteś na mnie zła. Przepraszam. Na prawdę. Nie chcę żebyś cierpiala i płakala tak jka teraz. Jesteś dla mnie bardzo ważna i strasznie mnie zabolało to jak się zmieniłaś. Pamiętasz jak się poznaliśmy? Jak tańczyliśmy na balu? I ten spacer. Coś niesamowitego. Na prawdę coś do Ciebie czuję, a jeszcze gdy zemdlałaś. Martwię się.
- To wszystko co mi mówisz jest cudowne, ale ...
- Ale co?! - Chłopak szybko przybliżył się do Sary tak, że dzieliły ich milimetry. 
- Ale nie mogę. Nie mogę już tego wszystkiego znieść. Kamila, Eliza ty i Damon. 
- Wiem, przepraszam. Poznajmy się lepiej i zacznijmy wszystko od nowa. Nic na tym nie stracisz.
- A cierpliwość i czas?
- Ze mną nie stracisz, nigdy. To jak? Od nowa? Proszę Cię Sara - chłopak wyciągnął dłoń. Dziewczyna waha się, ale ostatecznie również podaje swoją dłoń. 
- Zgoda.
- Dobrze wybrałaś- przytulili się.

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 3

   Wakacje bardzo szybko minęły dla Sary i jej brata Tomy'ego. Sara ostatecznie postanowiła uczyć się tańca, siatkówki i śpiewu. Dziewczyna poznała Lolę, narzeczoną swojego brata. Za miesiąc biorą ślub. Przygotowania i przygotowania. Dzisiaj jest rozpoczęcie roku szkolnego. Sara wstała z łóżka, odsłoniła zasłony i poszła do łazienki by się ogarnąć. Gdy w miarę już wyglądała weszła do garderoby. Ubrała się w spódniczkę i białą koszulę. Do tego stroju dobrała czarne balerinki i małą torebeczkę. Nałożyła kilka bransoletek i zeszła do kuchni. Mimo, że jest dość niska bo ma zaledwie 163 cm nie chodzi często w butach na obcasach. 
Gdy była już na dole czekał na nią shake owocowy i kartka. 
" Powodzenia na rozpoczęciu! 
Na pewno poznasz miłych ludzi. Trzymaj się. Wrócimy jutro rano. Jesteśmy u rodziców Loly. Lodówka uzupełniona, więc na pewno sobie poradzisz. Kochamy Cię XX  
Tomy i Lola"
-Super. Cały dom dla mnie. Uwielbiam. Samotne wieczory. Bardzo uwielbiam- Dziewczyna zamknela drzwi i poszla do nowej szkoły. Tak dużo nowych twarzy. Nikt znajomy. Stoi przy tablicy ogloszeniowej i podziwia każdą napotkaną wzrokiem osobę.
- Co ty tu robisz?- Sara odwrociła się i nie mogła w to uwierzyć.
- A co ty tu robisz? 
- No wiesz. Studiuję. A ty?
- Zaczynam tu swoja naukę. Boję się i nikogo tu nie znam.
- No prosze, a bylaś taką wygadaną Sarą.
-Nathan przestań dalej taka jestem.
- To co? Chcesz zobaczyć szkolę? - podał swoją rękę.
- Z przyjemnością - Chłopak pokazywał jej calą szkolę, a potem poszli na rozpoczęcie. Nathan nigdzie samej nie puszczał Sary, bo byla taka drobniutka i samotna że by się zgubiła. Postanowił przedstawić ją swoim kolegom i koleżankom.
- Ej sluchajcie, to jest Sara. Moja przyjaciółka. - Sara tak na niego spojrzała "Przyjaciółka?". Byla trochę  zdziwiona, ale pozytywnie.
- Hej Ja jestem Kamila, a to Oliwia, Max, Jonathan i George. Miło Nam Cię poznać.
- Ja jestem Sara. Mi również miło Was poznać.
- Pierwszy rok?
- Mhm tak się trochę boję.
- Spokojnie z Nami nie zginiesz- usmiechnąl się chyba Jonathan.- Rozpoczęcie było takie jak zawsze. Nudne. Nauczyciele i dyrekcja witali nowych uczniów i zapraszali do swoich sal nowe i stare klasy. Nathan pokazał Sarze jej salę.
- No to tutaj. To jest twoja klasa i sala. Trzymaj się. Potem się zobaczymy.
- Oki, dziękuję - Dziewczyna przytuliła się do chlopaka i poszła usiąść na ławkę obok kilka dziewczyn. 
- Hej jestem Klara, a to Naomi, Lena, Rozalie, Ewelina i Fiona. 
- Jestem Sara.
-  Ooo fajne imię. Ten chłopak to twój boyfriend?
- Hehe nie to przyjaciel.
- Zazdroszczę. Taki przystojniak. Ale masz cudowną bransoletkę. 
- No wlaśnie jest śliczna, gdzie kupilaś?
- Gdy byłam mała dostałam ją od brata.  Rany wy też się tak denerwujecie?
- Haha tak, ja to cały czas się trzęsę. - Powiedziała Naomi
- Hahhahaha my też- chórem powiedziała reszta dziewczyn. Po chwili Sara i nowe koleżanki zaczęły się śmiać.  Sara zaprzyjaźniła się z dziewczynami. Gdy przyszła wychowawczyni wszyscy weszli do klasy. Sara usiadła sama, ale zaraz dosiadl się do niej dość wysoki blondyn o niebieskich oczach. Był przystojny i to nawet bardzo. Sara była trochę zmieszana.
- Hej mogę tu siedzieć czy jest zajęte?
- Cześć, nie 
- A to znajdę sobie inne
- Nie czekaj chodzi mi o to, że nie jest zajęte. Możesz siedzieć.
- Hah wybacz, źle zrozumiałem. Jestem Damon, a ty?- podal swoją dloń
- Sara -  uścisneła jego dloń.
- Zapisujesz się na siatkówkę czy pilkę nożną?
- Ja i piłka nożna proszę cię - zaczęła się śmiać
- No co.  hahha aż taka jesteś zla w grze?
- Totalnie. Jestem łamagą. Wolę siatkówkę. 
-  Uważaj na Elizę.
- Na kogo?
- Widzisz tą na ostatniej ławce przy oknie ? Ładna blondynka. Chcę zostać kapitanką drużyny siatkarskiej. Bardzo dobrze gra w siatę.
- Czy ja wiem czy jest ładna.  A grać to i ja potrafię. Nie zależy mi na byciu kapitanką. To twoja dziewczyna? Rozmawialiście chyba przed szkolą.
- Hahhahahah nie, nie jest w moim typie. W sumie nikt tutaj nie jest. A rozmawialiśmy, bo się znamy od 2 tygodni. Wpadła na mnie w sklepie.
- Pewnie zrobiła to specjalnie. Jesteś przystojny.
- Możliwe. Jestem przystojny?
- Nooo. Czy ja to powiedziałam na prawdę?
- Hahahha tak.
- A już tak mam. Jestem wygadaną osobą. Palnę bez pomyślenia.
- Nie no ok. Hah będę miał z kim gadać na lekcjach. 
- Hah - Sara była tak pochlonięta rozmową z Damonem, że nawet nie zauważyla kiedy skończyło się spotkanie. Gdy wyszła z sali rozmawiając z nowym kolegą zobaczyla czekającego na nią Nathana. 
- Dobra Damon, widzimy się jutro w szkole, do zobaczenia.
- Cześć Sara- Uśmiechnal się, spojrzał na Nathana i poszedł. Sara podbiegła do  przyjaciela.
- Miałeś rację. Moja klasa nie jest taka zła.
- Hah mówiłem żebyś sie nie martwiła.  Patrze masz nowego kolegę.
- Tylko kolege i kilka koleżanek. Są strasznie pokręcone.
- Haha  tylko. To już dużo jak na początek. To co chcesz porobić? Chyba że masz jakieś plany i nie możesz.
-  Nie no coś ty. Jestem sama w domu aż do jutra rano. Masakra. Gdybym teraz poszla do domu bym się nudziła. Samej jest tak cicho i nudno no. Może chodźmy na spacer? Kino? Rolki? Cokolwiek?
- Może chodźmy na kawę i na spacer? A potem dalej pomyślimy.
- Zgoda - dziewczyna się uśmiechneła i wyszła z Nathem ze szkoły. Byli już na mieście. Ostatecznie postanowili, że z kubkiem kawy pójdą na bardzo długi spacer żeby lepiej się poznać. 
- To miło z Twojej strony, że przedstawiles mnie swoim znajomym. Zwlaszcza jako przyjaciółkę.
-  Przecież nią jesteś.  Przynajmniej nie bylaś samotna.
- Fajnie, że cię spotkalam. Od razu poczułam sie lepiej.
- Nie ma za co. To co lubisz robic oprocz śpiewania?
- Grać w siatkówkę i chciałabym nauczyć się tańczyć.  A ty?
- Ja? Wszystko po trochu. No, ale Piłka nożna jest moim życiem.
- Tak jak dla Damona.
- Znam go, jesteśmy w drużynie szkolnej.
- Ooo co za zbieg okoliczności. Jest fajny?
- Spoko chłopak, a co podoba ci się?
- Nie o jest przystojny, ale ty też.
- Podrywasz mnie?
- niee tylko mówię co myślę
- No to w takim razie dziękuję. Dla mnie jesteś piękna i odkąd Cię zobaczyłem myślę o Tobie.- Dziewczyna stanęła w miejscu. Chłopak na nia spojrzał.
- Hello jesteś? Mowiłem co myślę.
- Dziękuję.
- Pewnie chodzi ci o to co powiedziałem potem prawda? - dziewczyna przytaknęła - Nie martw się. Lubię Cię jako przyjaciółkę głupku. 
- No wiem. Czemu tak właściwie nie masz dziewczyny?
- Sam nie wiem. Nie trafiłem na tą odpowiednią. Poza tym te wszystkie zakazy, nakazy, obowiązki. To jest męczące.
- Ale przynajmniej masz przy sobie bliską  ci osobę.
- To prawda, ale mogę zadzwonić do Ciebie i od razu mi poprawisz humor dobrze mówię?
- Hm. Taaak. Ojej jest już późno musze iść. Przygotować się na nowy dzień w nowej szkole i klasie.
- No dobrze. Chodź. Odprowadzę Cię.- Chlopak odprowadził pod dom swoją przyjaciółkę i wrócil do domu. Sara skoczyla szybko do kuchni po sok pomarańczowy i  poszla do swojego pokoju. Umyła się, przebrała się w piżamy, położyła się na łóżko i weszla na FB.
- Ooo ktoś mnie dodał do znajomych. Dziewczyny hahaha. O i Damon. Akceptuj - odłożyła laptopa, wypila sok i poszła spać. Poranek był bardzo miłym porankiem. Słońce rzucało promieniami po calym pokoju. Jej fioletowa pościel wyglądała bardzo ślicznie i świeżo. Dziewczyna leniwym ruchem poszła ogarnąć się do łazienki. Szybki prysznic, włosy spięte w kok, lekki makijaż. Ubrała się w czarne legginsy, biala bokserka i czarna bluza z kapturem. Do tego czarno białe trampki. Dzisiaj postanowila ubrać się na sportowo. Gdy była gotowa zbiegła ze schodów. Czekała na nią musli. Tomy i Lola siedzieli już przy stole.
- Hejka jak było u rodziców?
- W porządku. Lepiej ty opowiesz jak nowa szkoła, klasa.
- Jest świetna. Przepraszam, ale śpieszę się. Do zobaczenia po szkole- ucałowała oboje w czoło i wyszła. Narzeczeństwo uśmiechnęło się do siebie i kontynuowało śniadanie. 
         Sara weszła bardzo pewna siebie. Spotkała Nathana. Tylko powiedzieli sobie cześć, bo dziewczyna była taka w ruchu, że szybko znikła mu z przed oczu. A dlaczego? To proste. Pobiegła szukać swoich nowych znajomych. Akurat pierwszą lekcją jest biologia. Wszyscy siedzą pod salą. Po drodze spotkała Damona.
- No Hej Sara.
- Damo. Cześć ej czemu mi nie powiedziałeś, że znasz się z Nathem?
- Nie miałem okazji. Co u ciebie?
- Wspaniale a u ciebie?
- To samo. Ładnie dziś wyglądasz.
- Naturalnie chyba nie?
- No raczej
- Raczej?
- Sama powiedziałaś chyba
- Wogle mnie nie zrozumiałeś
- No właśnie nie. Hahhahahahahahahha. Dzisiaj mamy biologię. Pani Fuks jest bardzo czepliwa.
- Krucza fuks
- Co?
- Haha nic. Nie wiem skąd to wytrzasnęłam.
- Gdzieś to było
- Ale gdzie?
- Nie wiem. Ty kruczo fuksie
- Ej no przestań.
- Sara Krucza Fuks Nono nawet pasuje.
- Damon Debil lepiej brzmi
- Pff - oboje z usmiechem weszli do sali biologicznej. Sara usiadła z  Elizą.
- Jestem Eliza, a ty pewnie Sara
- Tak. Hej. - podała swoją rękę.
- Daruj sobie, nie lubię takich osób jak ty.
- Nie rozumiem.
- Byś mogła nie podrywać mojego chłopaka Damona.
- Z tego co mi wiadomo nie jesteście razem.
- Dla każdej tak mowi, ale prawda jest inna. Patrz - dziewczyna wyrwala kartkę z zeszytu i napisała " Kocham Cię ty Mój misiaku, dzisiaj u mnie?<3 " złożyła kartkę i kazala podac dla Damon. Po chwili wrócił liścik z odpowiedzią. " Ja ciebie też XXX <3 A może u mnie? :)". Eliza pokazała jej to co napisał do niej Damon.
- A to przepraszam. Nie będę z nim tak rozmawiać.
- No ja myślę. Nie chcę miec z kimś na pieńku z klasy. 
- Ja też. - Po biologi, Sara postanowiła już nie rozmawiać z Damone. Nie wie co jest prawdą, ale ten liścik i odpowiedź. " A może u mnie? :)". Nawet nie wie dlaczego się tak tym przejeła. Przecież ma jeszcze Nathana. No właśnie Nath! Dzisiaj tylko powiedziała do niego cześć, a wczoraj spędzili ze soba praktycznie cały dzień.
- Sara o czym tak myślisz? - spytala blondynka w okularach
- Hy? O cześć dziewczyny. O niczym.
- No jakos posmutniałaś. Co się dzieje?
- Nic  takiego Lena.
- Nie przejmuj się nim. Nie jest ciebie wart.
- Co nie Naomi nie chodzi o żadnego chłopaka.
- A jak tam z Nathanem? - spytala Klara
- Wczoraj po szkole byłam z nim na spacerze i na kawie. Tyle rozmawialiśmy - Dziewczyna zobaczyła przechodzącego obok, przyjaciela. - Dziewczyny zaraz wrócę, musze o czymś z nim porozmawiać.
- Leć, poczekamy i powodzenia
- Dziękuję- Dziewczyna szybko się zerwała.- Nathan! Nathan poczekaj - Chłopak odwrócił się i się zatrzymał. Dziewczyna szybko do niego podbiegła i przytuliła. Calą tą akcję widziala jej klasa, ale to Damon i Eliza  najbardziej to wszystko obserwowali.
- Nathan pzepraszam, że rano nie moglismy porozmawiać, ale wiesz.... pierwsza lekcja i nowa klasa.
- Haha w porządku. Tak mi szybko uciekłaś. Jak tornado.
- Hah tornadooo ty. Gdzie idziesz?
-  Idę do sklepiku po wode dla Kamili. Idziesz ze mną?
- No mogę iść. - Sara pomachała do dziewczyn, że zaraz wróci i poszła z przyjacielem do sklepiku.
- Ale dluga kolejka
- Podobna do tej co wczoraj
- No faktycznie. Ty to masz dobry wzrok.
- Cała ja. No to dlaczego kupujesz dla Kamili wodę?
- Wiesz trzeba dbać o dziewczynę.
- Jesteście razem?
- Od dzisiaj. 
- To ... To gratulacje. Pasujecie do siebie.
- Dziękuję, a jak Twój Damon?
- Ma dziewczynę, wiesz co? Lepiej już pojdę, zaraz dzwonek a muszę jeszcze przebrać się na wf. Mam aż 2 godziny.
- Teraz? O ja też. To widzimy się na sali.
- Taak To do zobaczenia - Sara odwróciła się i poszła do szatni. Usiadła na ławce. Dziewczyny  na nią spojrzały. Była bez ducha. Taka nieobecna. Sparaliżowana.  Nagle zadzwonil dzwonek. Wszystkie osoby z szatni wyszły. Została tylko Klara.
- Ej słońce co jest?
- Nathan ma dziewczynę.
- Co?! Od kiedy?
- Od dzisiaj.
- Ojej moje biedactwo. - dziewczyna przytulila ją jak najmocniej. Sara nie wytrzymała. Rozpłakała się.
- Ej nie placz. Masz chusteczki, fluid i się popraw. Ja ci wyciągnę strój  na w-f. Po szkole pogadamy.
- Dziękuję
- Nie ma za co- Sara szybko sie ogarnela i weszla na salę gimnastyczną. Zobaczyła Nathana rozmawiającego z Kamilą. Wyglądali na bardzo szczęśliwych. Od razu źle sie poczuła, ale Klara ją podtrzymywała na duchu. Zaczęły rozgrzewkę. Po rozgrzewce zaczęły grać w siatkówkę.
- Ała moja głowa. 
- Sara wszystko ok? Może usiądziesz? - Powiedziala Fiona
- Nieee, zaraz przejdzie- Ale się myliła przez cały pierwszy set bolała ją głowa.  Zadzwonil dzwonek na przerwę. Wszyscy wychodzili z sali przez jedne drzwi. Sara widziała rozmazane twarze. Sparaliżowało ją i stracila przytomność, ale Nathan szybko ja zlapal. Każdy ja otoczył.
- Ej Sara . Sara slyszysz mnie? Co ci jest?
- Sara ! - krzyczała Klara. Nauczyciel od w-fu zadzwonił szybko po pogotowie. Po nie całych 3 minutach pomoc była na miejscu. Zabrali dziewczynę do spzitala. Wezwali Tomy'ego. Dziewczyny z jej klasy nie mogły się uspokoić. Zwlaszcza Klara. Ona najbardziej się z nią zaprzyjaźniła. Damon z Nathanem byli również zdenerwowani. Siedzieli z Klara i Naomi w szatni.
- Ej co jej sie stało? - Spytal się Damon
- Ona już przed w-f nie czuła się za dobrze, ale to na pewno nie z tego powodu.- powiedziała Klara
- Bolała ją głowa już po rozgrzewce. Mowiłyśmy żeby usiadła, ale ona, że jej przejdzie. To jej uwierzyłyśmy.- Wtrąciła się Naomi
- Klara rozmawialaś z  nią o mnie?
- Nathan a niby czemu miały o Tobie rozmawiać?
- Cicho siedź. Klara prosze powiedz.
- Tak, ale to nie z tego powodu to się stało.
-Wiedzialem, że już jest coś nie tak. Jak jej o tym powiedziałem to od razu już poszła.
- Powiedzialeś jej o Kamili?
- Spytała tylko to odpowiedziałem.
- Ale ty Nath jesteś sprytny  hahhaha rany. 
- Damon ciebie to śmieszy?!
- Nie Naomi, ale przyznacie , że to jego wina.
- A może Twoja?
- Co masz na myśli? Ja jej nic nie zrobilem.
- Ta jasne.
- PRZESTAŃCIE! To jest niczyja wina! Coś z nia się stalo, a wy szukacie winnego. Naomi nie wiem o co ci chodzi z Damonem, ale powinniście się ogarnąć. To poważna sprawa!


 Raz lub dwa razy w miesiącu będzie kolejny rozdział. Proszę o komentarze. Chciałabym założyć takiego dodatkowego bloga, który by opisywał moje inspiracje, własne zdania na temat tego co nas otacza. Poszukuję osoby, która pięknie zrobiłaby wygląd blogu. Tematykę napiszę prywatnie. Podaję mój FB byście mogli się ze mną skontaktować. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 2

"- Tomy chcę na kucyka!
- Sara za chwilę pójdziesz na tego kucyka tylko chodź najpierw zrobić zdjęcie z lwem.
- No dobrze, ale on słodki, nie ugryzie mnie?
- Ten na pewno nie. "
- Uwaga! - trzask
- Maite zwaliłaś reflektor!
- Przepraszam. Jestem taka zdenerwowana. Paola jest wściekła, że nie ma jeszcze DJ'a.
- Przecież napisał, że zaraz będzie. Weź to posprzątaj i zanieś dla woźnego, a ja zajmę się tymi światłami.
- Dziękuję- dziewczyna wyszła. Sara weszła na drabinę i ustawiała światła.
- Nie spadniesz?
- Oo hej Nathan. Mógłbyś mi pomóc i przetrzymać tą drabinę?
- Ty nie w sukience?
- Mam jeszcze czas, a gdzie Tom?
- Rozmawia z Paolą - mówi trzymając drabinę.
- Jest nieco podenerwowana.
- Nie co? Chyba całkowicie. Wiesz jak ona nas zjadła?
- Nie przesadzaj. Nie może być aż tak źle
- Haha no nie wiem. Już ustawiłaś?
- Chyba tak.
- To schodź
- Mam lęk wysokości 
- To po co wchodziłaś?
- Maite już jeden reflektor zwaliła!
- Dobra spokojnie. Pomogę ci. Daj mi rękę i skacz. Złapię cię
- Nie dam rady
- Wierzę w ciebie
- No dobra, tylko mnie złap.
- Spokojnie. - Dziewczyna zamknęła oczy, podala swoją dłoń i zeskoczyła z drabiny. Drabina upadła, a Sara znajdowała się w ramionach chłopaka.- Otwórz oczy
- Udalo mi się?
- Mhm, masz ładne perfumy. Są bardzo slodkie, truskawka?
- Tak, ty też masz piękny zapach, wogóle ładnie wyglądasz w tym garniturze
- Dziękuję. No to w czym ci teraz pomóc?- Opuścil powoli koleżankę.
- Chcesz pomóc?
- No pewnie. Nie mam co robić - uśmiechnął się.
- Musimy zawiesić te dekorację i te tło
- Łał, Te tło na sufit prawda? Będzie wyglądało na niebo tylko, że nocą. Super
- Mój pomysł
- Lubisz się chwalić
- Tylko czasami
- Ta jasne 
- Dobra to ty bierz tą stronę, a ja tą 
- Zgoda.

Kilka minut później.
- Dobra skończone
-Łał to jest ducowne, sami to zrobiliście?
- Pomogłem tylko, jestem Nathan
- Maite. My się znamy
- Ale nie z imienia
- Prawda hehe to co zbieramy się? Sara?
- Pewnie, Nathan ustaw sprzęt twojego kumpla a my zaraz będziemy.
- ok, a może was zawieźć?
-  Jeśli możesz to pewnie, A gdzie Paola?
- Widziałam jak pojechala gdzieś z Twoim kumplem.
- Zadzwonię do niej, a wy poczekajcie na zewnątrz.- Powiedziala Sara. Nathan i Maite wyszli na zewnątrz.
- Podoba ci się Sara prawda?
- Nie przeczę. Brzydka nie jest. 
- Ona to fajna dziewczyna. Najlepsza jaką znam.
- Dlugo już się znacie?
- Praktycznie od urodzenia
- To bardzo dlugo
- Tak wiem. Traktuje ją jak swoją siostrę
- Dobra juz jestem. Paola już wraca ubrana, umalowana i poczesana. Tom razem z nią przyjedzie więc oni tu sie ogarną. To co jedziemy?
- Pewnie - powiedział chłopak i otworzył dziewczynom drzwi. Po godzinie wrócili na miejsce. Cala trójka wyglądała nieziemsko! Nathan wziął Maite i Sara pod ramiona i zaprowadził je do środka.  Bal właśnie się zaczął. Wszyscy uczniowie, goście, nauczyciele mają maski i to najbardziej dekoruje salę. Oczywiście gwieździste niebo jest wspaniałe i każdy nie może się na patrzeć.  Maite od razu weszla w wir  tańca.  Paola szaleje ze swoim chłopakiem, a Sara siedzi i popija sok. 
- Może zatańczysz?
- Teraz nie mogę. Piję sok
- Blagam mówiłaś, że zatańczymy.
- Stresuję się przed występem nie denerwuj mnie.
- Dasz radę. A co śpiewasz?
- Let it go.
-  Twoja piosenka?
- Mhm A co jeśli zwymiotuję na scenie?
- Haha nie przesadzaj - usiadł obok koleżanki 
- Pewnie myślisz, że jestem głupia
- Tak. Ała za co mnie wuderzyłaś w moje te biedne ramie?
- Miałeś zaprzeczyć hahha dobra mogę z tobą trochę potańczyć.-  Dziewczyna fantastycznie się bawila w towarzystwie chłopaka. Po jej znakomitym występie dużo ze sobą rozmawiali. Poznali się bardzo dobrze. Gdy skończył się bal, Sara wróciła bardzo zadowolona do domu. Położyła się na łóżku i nie mogła zapomnieć tego wieczoru. Wzięła swoją piżamę, upięła wlosy w kok i poszła wziąć prysznic. Gdy sie odświeżyła wyciągnęła swoją walizkę i spakowała kilka ubrań. 


    " Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć Sara. Niedługo się spotkamy i będzie tak jak dawniej. Gdy przyjadę nadrobie z Tobą ten stracony czas. Obiecuję. Twój kochany braciszek <3 "
- Tak Tomy. 3 lata nadrobisz. Ciekawe jak. No nic trzeba się pakować. Wracam do rodzinnego domu. Trzeba ogarnąć tam trochę na powrót braciszka. Dzisiaj dziewczyny wyjeżdżają. Tak strasznie będę za nimi tęsknić.

    Rano
   Brunetka ogarnęła się i wyruszyła na lotnisko. Pożegnała się ze swoimi przyjaciółkami i na znak przyjaźni każda zawiązała niebieską wstążkę na nadgarstku. Gdy samolot odleciał dziewczyna postanowiła wrócić do swojego rodzinnego domu. Gdy otworzyla drzwi nie mogła w to uwierzyć co zobaczyła. Dom byl posprzątany a na schodach stały walizki.
- Tomy ! Tomy! Jesteś tu?! Tomy!
- Sara? Sara!
- Oh Tomy! Tęskniłam za Tobą- rzuciła mu się w ramiona i zaczęła płakać.
- Ja za Tobą też. Rany jak się zmienilaś.
-  Dawno ciebie nie widziałam. Kocham Cię
- Ja też cię kocham moja siostrzyczko! - ucałował jej czoło.
    Przez kilka godzin opowiadali o swoich przygodach. Tomy ma narzeczoną. Nazywa się Lola. Niedlugo wezmą ślub. Sara jest bardzo podekscytowana. Wieczorem wybrali się do kina. Już stoją w kolejce po popcorn.
- Sara dobrze się czujesz?
- Tak a co?
- Jesteś cała blada
- Nie miałam czasu żeby się opalić. Wszystko w porządku.
- No dobrze.
    Byli na bardzo śmiesznej komedii. Gdy wrócili do domu, Sarę mocno rozbolała głowa. Jeszcze nie wiedziała co jej dolega. Nikt jeszcze nie wiedział. Ale już niedlugo...


sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 1

" Biegnąca prosto przed siebie dziewczynka potknela się o korzeń drzewa rosnącego w lesie. Upadła na ziemię i zaczęła szlochać.
- Sara ile razy mówiłem, żebyś tak szybko nie biegła. Widzisz co się stało? No dobrze już nie płacz.
- Tomy musiałam być szybsza od ciebie- dziewczynka lekko się usmiechnęła.
- no dobrze, a teraz wracajmy do domu. Rodzice na pewno już się nie pokoją. Jak zawsze będzie to moja wina.
- Dlaczego?
- Widzisz. Skaleczylaś się, a ja cię nie dopilnowalem.
- Jak zawsze. Żartuję braciszku. Powiem im prawdę, że to moja, tylko i wyłącznie wina.
- Nie martw się. Jakoś zniose kolejne krzyki. Jak wrócimy pogramy w coś czy poczytamy?
- Poczytamy moja ulubioną książkę. Ma taki piękny cytat. " Żyj póki możesz bo nigdy nie wiesz co może się stać"
- Ta Emily twoja bohaterka jest bardzo mądra. I strasznie podobna do ciebie"


   -Jak zawsze śnił mi się dzień z moim bratem. Oh Tomy tak tęsknię za tobą. Wyjechałeś 3 lata temu do Hiszpanii i rzadko kiedy się kontakujesz. No nic musze wstać. Czas iść do szkoly. Nie wypada się spóźnić na pierwszą matematyke w tym tygodniu. Z resztą spotkam się z Paolą. Wyjeżdża. Od razu gdy skończy się ten rok szkolny. Czyli za 3 dni. Jak ten czas szybko leci. Gdy ma się prawie 20 lat czujesz, że stracileś już te najlepsze wypady z przyjaciółmi, znajomymi. Te wszystkie imprezy, oceny niedostateczne, dwojki, trójki czy piątki. To wszystko przemija. O ile nie idziesz na studia. Szybko pozbierałam sie do kupy. Ubralam się w swoje ulubione czarne rurki z dziura na kolanie oraz biały top z  czarnym napisem " True love story". Jeszcze tylko skarpetki i biale conversy. Wlosy rozpuszczone, lekko pomalowane rzesy, błyszczyk, torba i idziemy. Zamykamy swoje mieszkanie i ruszamy. Paola z Maite juz na mnie czekają.
- No Sara co tak późno. Pewnie znowu zaspalaś.
- Jak zawsze masz rację Maite. Gdzie Paola?
- Rozmawia z Matim. Coś od niej chciał.
- Oni są tacy piękni. Tacy zakochani.
- Sara tu ziemia. Ty tez znajdziesz swoją miłość spokojnie. Chodźmy bo się spoźnimy na matematykę, a pani Dourbe nie akceptuje spóźnień.
- Masz rację. Chodźmy. - Dziewczyny weszły do sali. Paola na szczęście zdążyła na lekcje i przywitała się z Sarą. Po lekcjach spotkaly się w kawiarni by porozmawiać sobie o zakończeniu roku szkolnego. We trójke zostały organizatorkami pożegnalnego przedstawienia i balu. Musi wyjść wszystko perfekcyjnie. Paola i Maite rozmawialy o dekoracjach natomiast Sara caly czas patrzyła się na chlopaka siedzącego przy stoliku na przeciwko. Miał lekko potargane włosy, drobne loczki, zielono-niebieskie oczy i przystojną twarz. Sylwetkę też miał niesamowitą.
- Sara zagadaj do niego.
- Cco? Nie
- Paola ma rację. Zagadaj. No co ci szkodzi?
- Dużo szkodzi. Na pewno ma dziewczynę. Skupmy się na balu. Znalazłam sobie sukienkę. Jest zjawiskowa. Zobaczycie ją dopiero w tym szczególnym dniu. To będzie taka niespodzianka.
- Jesteś okropna Sara.
- Oj przestań Maite. Masz tą miętową którą tak szukałaś?
- Taaak. Tylko nie wiem jakie buty kupić.
- Ej mam pomysl! Zróbmy bal ale taki, że maski itd. Co wy na to?
- Genialnie! Musimy zrobic plakaty i kupic dekoracje.
- Zajmie nam to cały dzień.
- Trudno. to co? Zabieramy się do sklepu?
- Chodźmy do tego za rogiem oni zawsze mają cos ciekawego - powiedziała Paola i wyszła z przyjaciółkami z kawiarni. Przez 3h kupywały dekoracje na imprezę. Paola napisala przemówienie jakim nas zawita, a Maite i Sara zrobiły plakaty dotyczące balu maskowego. Następnego dnia w szkole każdy pochwalał pomysł dziewczyn dotyczące imprezy. Każdy był zadowolony z nich. Szkolne korytarze były przepełnione rozmowami dziewczyn o makijażach, butach, sukienkach, fryzurach czy maskach. Także chłopaki wzięli sie do roboty i zaczęli zapraszać dziewczyny ktore darzyą uczuciem. Maite z Sarą nie mają partnerów ani kandydatów, więc postanowiły się tym nie zamartwiać tylko brać się do roboty i zrobić najlepszy w całej historii Bal zakończeniowy.  Prawie wszystko było już skończone. Sala ustrojona, muzyka gotowa. Sara postanowiła zaśpiewać swoją piosenkę. Bardzo kochala muzykę, po liceum idzie na muzyczne studia na sto procent.

- Jutro już bal i zakończenie roku. Przyjęli mnie na moje wymarzone studia. Oczywiście jestem na stypendium, bo mnie nie stać na coś większego. Będę musiała nieźle popracować. Maite wyjeżdża do Los Angeles na medycyne. A ja tu zostaję. Tu. W tym Londynie. Takie życie. Będę już całkowicie samotna. Paola i Maite znikną tak jak mój brat. Na samą myśl o tych rozstaniach chce mi się płakać. Będę musiała znaleźć jakąś pracę, by się utrzymać.  Po szkole skoczę do biblioteki. Dawno nie czytałam. Brakuje mi tego. Kiedyś z bratem czytaliśmy każdego dnia. To było naszym życiem. Wspaniałe lata. Rodzice zaginęli na morzu. To samo ciocia z wujkiem i dziadkowie. Po prostu cudownie. Nie ma co. - Dziewczyna wstała z kanapy i wyszła do szkoły. Słuchala co mówią do niej przyjaciółki, ale myślami była gdzieś daleko. Wspominała te czasy gdzie była z bratem i rodzicami. Czasami na prawdę za nimi tęskni. Przechodziła przez szkolne korytarze trzymając w dłoniach książki. Przybliżyła je do siebie. Do klatki piersiowej i tak szła do swojej szafki. Nie zwracała uwagi na to czy kogoś niechcący szturchnie. Gdy dotarła do swojej szafki otworzyła ją i włożyła swoje książki. Wzięła rodzinne zdjęcie (ona, brat i rodzice przy wejściu do Luna parku). Uśmiechnęła się pod nosem. W oczach pojawiły się małe kropelki łez.
- Em. Przepraszam? Jestem przyjacielem DJ Toma Parkera. Nie mógł się dzisiaj zjawić, ale mam jakieś papiery od niego. Miałem przyjść . Maite? Tak chyba Maite kazała mi szukać jakiejś  Sary. Wiesz może gdzie ona jest?
- Ta jakaś Sara to ja.- Dziewczyna odwróciła się i nie mogła uwierzyć. To ten chłopak. Odłożyła zdjęcie, wytarła oczy i zamknęła szafkę.
- O to fajnie. Nie mogłem ciebie znaleźć. Wszystko w porządku? Plakałaś?
- To nic takiego. Wspomnienia z dzieciństwa. Bardzo fajne wspomnienia. Chodźmy przed szkołę na trawnik. Tam sobie usiądziemy, bo mam teraz dlugą przerwę.
- Świetnie. Tak wogle to jestem Nathan.
- Miło mi. To co z tym Parkerem ?
- Nie mógł się dzisiaj zjawić, ale wszystkie sugestie itp przekażę mu. A jutro będzie na pewno.
- W porządku.  - Oboje usiedli na trawniku gdzie większośc uczniów siedzi na długich przerwach.
- Mam tu papiery do podpisania.
- A mogę je najpierw przeczytać?
- Jasne. - Chłopak sie uśmiechnął i zaczął bawić się trawą, a dziewczyna czytala. Nie mogła za bardzo się skupić, bo chłopak zwracał na siebie uwagę. Mial piękny zapach perfum, był przystojny do tego taki elegancki.
- Dobra podpisałam. Nie baw się trawą.
- A co ja robię?
- Niszczysz ją. Nie wyrywaj jej.
- No dobra. Muzyka będzie taka jak ustalaliście przez telefon.
- Świetnie.- dziewczyna się uśmiechnęła
- Masz już strój?
- Chodzi ci o sukienkę?
- Tak
- Mam. Będziesz jutro?
- Jako pomocnik Toma . Chce mi się trochę potańczyć, a Tom mi zaproponowal wasz bal więc się zgodziłem.
- Oj wytańczysz się na calego. Tylko weź ze sobą maskę.
- Spoko. Mam nadzieję, że zatańczę z Tobą przynajmniej raz.
- Po moim występie pewnie zatańczysz.
- Śpiewasz?
- Mhm
- Łał. Ja też.
- Serio?
- Taaak. Bylem kiedyś w zespole ale teraz kariera solowa.
- Zaskakujesz mnie Nathan.
-  Hah. Twój chłopak ma szczęście że ma taką dziewczynę.
- Nie mam chlopaka.
- To jeszcze lepiej
- Dlaczego?
- Jutro nikt mnie nie pobije za to, że z toba tańczę - Wstał z trawy.- Muszę już iść, do zobaczenia jutro
- Hah, Do zobaczenia. - Chłopak poszedł, a Sara wstala i poszła do stołówki po jabłko.
- Sara !
- Paola czemu biegłaś?
- Ooo jabłko ? Smacznego, ale nie po to przybiegłam.
- Dziękuję, co się stało? - usiadła przy stoliku
- Był ten Parker?
- Jego kumpel, ale spoko załatwiłam już.
- A jest jeszcze?
- Niee poszedl kilka minut temu
- Kurde. Niech to szlak!
- Spokojnie. Co się stało?
- Wyslałam dla tego Toma nie tą listę piosenek.
- Jak to?
- Wyslałam mu klasyczne tytuły na ślub mojej kuzynki!
- Co takiego?! Jesteś tego pewna?!
- Tak na sto procent.- dziewczyna zasłoniła twarz dłońmi
- Spokojnie. Masz do niego numer?
- Mam
- No to zadzwoń.
- Nie ty zadzwoń. Ja się boję.
- Dobrze. Podaj numer. - Załamana przyjaciółka podała numer chłopaka , a Sara do niego zadzwoniła.
- hej? Cześć. Tom Parker?
-  Tak. Przepraszam, ale teraz nie mam czasu na rozmowę. Podam pani numer mojego kolegi. On mi wszystko przekaże.
- W porządku. Dzownię w sprawie tego jutrzejszego balu. Jestem Sara. Jakby co.
- Dobrze juz wysyłam sms-a.
- Dziękuję, do usłyszenia.
- Do zobaczenia
- I co?
- Zaraz wyśle sms-a kolegi.
- Uff
- Wyluzuj się i na przyszłośc sprawdzaj co wysyłasz.
- Dobrze, na pewno juz nie popełnię takiego błędu. No nic muszę lecieć, Mati na mnie czeka.
- Lec, a ja to zalatwię i zjem jabłko. - Paola wyszla ze stołówki, natomiast Sara po odczytaniu sms-a postanowiła od razu zadzwonić.
- Tak słucham?
- Witam. Jestem Sara i pański przyjaciel Tom kazal mi zadzwonić na ten numer. Chodzi o jutrzejszy bal.
- Sara?Cześć,  To ja Nathan
- Ooo hej.
- To co się tam stało?
- Chodzi o to, że moja przyjaciółka Paola wysłala nie tą listę piosenek.
- Tak wiemy. Tom jak to zobaczyl to zacząl się śmiać. Spokojnie mamy przygotowane piosenki na takie bale.
- Uff to super. Kamień spadł mi z serca.
- nie masz jeszcze lekcji?
- Za jakieś 2 minuty. Musze iść po swoje książki, to na razie.
- Heh, Ok. Do zobaczenia. - Dziewczyna była bardzo zadowolona, że ma numer tego chlopaka z kawiarni. Na kolejnych lekcjach była bardzo skupiona a do domu wrociła bardzo szczęśliwa. Położyła się na swoje łożko i spojrzala w strone swojej sukienki.
- Jutro będzie cudowny dzień.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka :) Pierwszy rozdział już za mną. Może być? :)