sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 2

"- Tomy chcę na kucyka!
- Sara za chwilę pójdziesz na tego kucyka tylko chodź najpierw zrobić zdjęcie z lwem.
- No dobrze, ale on słodki, nie ugryzie mnie?
- Ten na pewno nie. "
- Uwaga! - trzask
- Maite zwaliłaś reflektor!
- Przepraszam. Jestem taka zdenerwowana. Paola jest wściekła, że nie ma jeszcze DJ'a.
- Przecież napisał, że zaraz będzie. Weź to posprzątaj i zanieś dla woźnego, a ja zajmę się tymi światłami.
- Dziękuję- dziewczyna wyszła. Sara weszła na drabinę i ustawiała światła.
- Nie spadniesz?
- Oo hej Nathan. Mógłbyś mi pomóc i przetrzymać tą drabinę?
- Ty nie w sukience?
- Mam jeszcze czas, a gdzie Tom?
- Rozmawia z Paolą - mówi trzymając drabinę.
- Jest nieco podenerwowana.
- Nie co? Chyba całkowicie. Wiesz jak ona nas zjadła?
- Nie przesadzaj. Nie może być aż tak źle
- Haha no nie wiem. Już ustawiłaś?
- Chyba tak.
- To schodź
- Mam lęk wysokości 
- To po co wchodziłaś?
- Maite już jeden reflektor zwaliła!
- Dobra spokojnie. Pomogę ci. Daj mi rękę i skacz. Złapię cię
- Nie dam rady
- Wierzę w ciebie
- No dobra, tylko mnie złap.
- Spokojnie. - Dziewczyna zamknęła oczy, podala swoją dłoń i zeskoczyła z drabiny. Drabina upadła, a Sara znajdowała się w ramionach chłopaka.- Otwórz oczy
- Udalo mi się?
- Mhm, masz ładne perfumy. Są bardzo slodkie, truskawka?
- Tak, ty też masz piękny zapach, wogóle ładnie wyglądasz w tym garniturze
- Dziękuję. No to w czym ci teraz pomóc?- Opuścil powoli koleżankę.
- Chcesz pomóc?
- No pewnie. Nie mam co robić - uśmiechnął się.
- Musimy zawiesić te dekorację i te tło
- Łał, Te tło na sufit prawda? Będzie wyglądało na niebo tylko, że nocą. Super
- Mój pomysł
- Lubisz się chwalić
- Tylko czasami
- Ta jasne 
- Dobra to ty bierz tą stronę, a ja tą 
- Zgoda.

Kilka minut później.
- Dobra skończone
-Łał to jest ducowne, sami to zrobiliście?
- Pomogłem tylko, jestem Nathan
- Maite. My się znamy
- Ale nie z imienia
- Prawda hehe to co zbieramy się? Sara?
- Pewnie, Nathan ustaw sprzęt twojego kumpla a my zaraz będziemy.
- ok, a może was zawieźć?
-  Jeśli możesz to pewnie, A gdzie Paola?
- Widziałam jak pojechala gdzieś z Twoim kumplem.
- Zadzwonię do niej, a wy poczekajcie na zewnątrz.- Powiedziala Sara. Nathan i Maite wyszli na zewnątrz.
- Podoba ci się Sara prawda?
- Nie przeczę. Brzydka nie jest. 
- Ona to fajna dziewczyna. Najlepsza jaką znam.
- Dlugo już się znacie?
- Praktycznie od urodzenia
- To bardzo dlugo
- Tak wiem. Traktuje ją jak swoją siostrę
- Dobra juz jestem. Paola już wraca ubrana, umalowana i poczesana. Tom razem z nią przyjedzie więc oni tu sie ogarną. To co jedziemy?
- Pewnie - powiedział chłopak i otworzył dziewczynom drzwi. Po godzinie wrócili na miejsce. Cala trójka wyglądała nieziemsko! Nathan wziął Maite i Sara pod ramiona i zaprowadził je do środka.  Bal właśnie się zaczął. Wszyscy uczniowie, goście, nauczyciele mają maski i to najbardziej dekoruje salę. Oczywiście gwieździste niebo jest wspaniałe i każdy nie może się na patrzeć.  Maite od razu weszla w wir  tańca.  Paola szaleje ze swoim chłopakiem, a Sara siedzi i popija sok. 
- Może zatańczysz?
- Teraz nie mogę. Piję sok
- Blagam mówiłaś, że zatańczymy.
- Stresuję się przed występem nie denerwuj mnie.
- Dasz radę. A co śpiewasz?
- Let it go.
-  Twoja piosenka?
- Mhm A co jeśli zwymiotuję na scenie?
- Haha nie przesadzaj - usiadł obok koleżanki 
- Pewnie myślisz, że jestem głupia
- Tak. Ała za co mnie wuderzyłaś w moje te biedne ramie?
- Miałeś zaprzeczyć hahha dobra mogę z tobą trochę potańczyć.-  Dziewczyna fantastycznie się bawila w towarzystwie chłopaka. Po jej znakomitym występie dużo ze sobą rozmawiali. Poznali się bardzo dobrze. Gdy skończył się bal, Sara wróciła bardzo zadowolona do domu. Położyła się na łóżku i nie mogła zapomnieć tego wieczoru. Wzięła swoją piżamę, upięła wlosy w kok i poszła wziąć prysznic. Gdy sie odświeżyła wyciągnęła swoją walizkę i spakowała kilka ubrań. 


    " Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć Sara. Niedługo się spotkamy i będzie tak jak dawniej. Gdy przyjadę nadrobie z Tobą ten stracony czas. Obiecuję. Twój kochany braciszek <3 "
- Tak Tomy. 3 lata nadrobisz. Ciekawe jak. No nic trzeba się pakować. Wracam do rodzinnego domu. Trzeba ogarnąć tam trochę na powrót braciszka. Dzisiaj dziewczyny wyjeżdżają. Tak strasznie będę za nimi tęsknić.

    Rano
   Brunetka ogarnęła się i wyruszyła na lotnisko. Pożegnała się ze swoimi przyjaciółkami i na znak przyjaźni każda zawiązała niebieską wstążkę na nadgarstku. Gdy samolot odleciał dziewczyna postanowiła wrócić do swojego rodzinnego domu. Gdy otworzyla drzwi nie mogła w to uwierzyć co zobaczyła. Dom byl posprzątany a na schodach stały walizki.
- Tomy ! Tomy! Jesteś tu?! Tomy!
- Sara? Sara!
- Oh Tomy! Tęskniłam za Tobą- rzuciła mu się w ramiona i zaczęła płakać.
- Ja za Tobą też. Rany jak się zmienilaś.
-  Dawno ciebie nie widziałam. Kocham Cię
- Ja też cię kocham moja siostrzyczko! - ucałował jej czoło.
    Przez kilka godzin opowiadali o swoich przygodach. Tomy ma narzeczoną. Nazywa się Lola. Niedlugo wezmą ślub. Sara jest bardzo podekscytowana. Wieczorem wybrali się do kina. Już stoją w kolejce po popcorn.
- Sara dobrze się czujesz?
- Tak a co?
- Jesteś cała blada
- Nie miałam czasu żeby się opalić. Wszystko w porządku.
- No dobrze.
    Byli na bardzo śmiesznej komedii. Gdy wrócili do domu, Sarę mocno rozbolała głowa. Jeszcze nie wiedziała co jej dolega. Nikt jeszcze nie wiedział. Ale już niedlugo...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz