sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 1

" Biegnąca prosto przed siebie dziewczynka potknela się o korzeń drzewa rosnącego w lesie. Upadła na ziemię i zaczęła szlochać.
- Sara ile razy mówiłem, żebyś tak szybko nie biegła. Widzisz co się stało? No dobrze już nie płacz.
- Tomy musiałam być szybsza od ciebie- dziewczynka lekko się usmiechnęła.
- no dobrze, a teraz wracajmy do domu. Rodzice na pewno już się nie pokoją. Jak zawsze będzie to moja wina.
- Dlaczego?
- Widzisz. Skaleczylaś się, a ja cię nie dopilnowalem.
- Jak zawsze. Żartuję braciszku. Powiem im prawdę, że to moja, tylko i wyłącznie wina.
- Nie martw się. Jakoś zniose kolejne krzyki. Jak wrócimy pogramy w coś czy poczytamy?
- Poczytamy moja ulubioną książkę. Ma taki piękny cytat. " Żyj póki możesz bo nigdy nie wiesz co może się stać"
- Ta Emily twoja bohaterka jest bardzo mądra. I strasznie podobna do ciebie"


   -Jak zawsze śnił mi się dzień z moim bratem. Oh Tomy tak tęsknię za tobą. Wyjechałeś 3 lata temu do Hiszpanii i rzadko kiedy się kontakujesz. No nic musze wstać. Czas iść do szkoly. Nie wypada się spóźnić na pierwszą matematyke w tym tygodniu. Z resztą spotkam się z Paolą. Wyjeżdża. Od razu gdy skończy się ten rok szkolny. Czyli za 3 dni. Jak ten czas szybko leci. Gdy ma się prawie 20 lat czujesz, że stracileś już te najlepsze wypady z przyjaciółmi, znajomymi. Te wszystkie imprezy, oceny niedostateczne, dwojki, trójki czy piątki. To wszystko przemija. O ile nie idziesz na studia. Szybko pozbierałam sie do kupy. Ubralam się w swoje ulubione czarne rurki z dziura na kolanie oraz biały top z  czarnym napisem " True love story". Jeszcze tylko skarpetki i biale conversy. Wlosy rozpuszczone, lekko pomalowane rzesy, błyszczyk, torba i idziemy. Zamykamy swoje mieszkanie i ruszamy. Paola z Maite juz na mnie czekają.
- No Sara co tak późno. Pewnie znowu zaspalaś.
- Jak zawsze masz rację Maite. Gdzie Paola?
- Rozmawia z Matim. Coś od niej chciał.
- Oni są tacy piękni. Tacy zakochani.
- Sara tu ziemia. Ty tez znajdziesz swoją miłość spokojnie. Chodźmy bo się spoźnimy na matematykę, a pani Dourbe nie akceptuje spóźnień.
- Masz rację. Chodźmy. - Dziewczyny weszły do sali. Paola na szczęście zdążyła na lekcje i przywitała się z Sarą. Po lekcjach spotkaly się w kawiarni by porozmawiać sobie o zakończeniu roku szkolnego. We trójke zostały organizatorkami pożegnalnego przedstawienia i balu. Musi wyjść wszystko perfekcyjnie. Paola i Maite rozmawialy o dekoracjach natomiast Sara caly czas patrzyła się na chlopaka siedzącego przy stoliku na przeciwko. Miał lekko potargane włosy, drobne loczki, zielono-niebieskie oczy i przystojną twarz. Sylwetkę też miał niesamowitą.
- Sara zagadaj do niego.
- Cco? Nie
- Paola ma rację. Zagadaj. No co ci szkodzi?
- Dużo szkodzi. Na pewno ma dziewczynę. Skupmy się na balu. Znalazłam sobie sukienkę. Jest zjawiskowa. Zobaczycie ją dopiero w tym szczególnym dniu. To będzie taka niespodzianka.
- Jesteś okropna Sara.
- Oj przestań Maite. Masz tą miętową którą tak szukałaś?
- Taaak. Tylko nie wiem jakie buty kupić.
- Ej mam pomysl! Zróbmy bal ale taki, że maski itd. Co wy na to?
- Genialnie! Musimy zrobic plakaty i kupic dekoracje.
- Zajmie nam to cały dzień.
- Trudno. to co? Zabieramy się do sklepu?
- Chodźmy do tego za rogiem oni zawsze mają cos ciekawego - powiedziała Paola i wyszła z przyjaciółkami z kawiarni. Przez 3h kupywały dekoracje na imprezę. Paola napisala przemówienie jakim nas zawita, a Maite i Sara zrobiły plakaty dotyczące balu maskowego. Następnego dnia w szkole każdy pochwalał pomysł dziewczyn dotyczące imprezy. Każdy był zadowolony z nich. Szkolne korytarze były przepełnione rozmowami dziewczyn o makijażach, butach, sukienkach, fryzurach czy maskach. Także chłopaki wzięli sie do roboty i zaczęli zapraszać dziewczyny ktore darzyą uczuciem. Maite z Sarą nie mają partnerów ani kandydatów, więc postanowiły się tym nie zamartwiać tylko brać się do roboty i zrobić najlepszy w całej historii Bal zakończeniowy.  Prawie wszystko było już skończone. Sala ustrojona, muzyka gotowa. Sara postanowiła zaśpiewać swoją piosenkę. Bardzo kochala muzykę, po liceum idzie na muzyczne studia na sto procent.

- Jutro już bal i zakończenie roku. Przyjęli mnie na moje wymarzone studia. Oczywiście jestem na stypendium, bo mnie nie stać na coś większego. Będę musiała nieźle popracować. Maite wyjeżdża do Los Angeles na medycyne. A ja tu zostaję. Tu. W tym Londynie. Takie życie. Będę już całkowicie samotna. Paola i Maite znikną tak jak mój brat. Na samą myśl o tych rozstaniach chce mi się płakać. Będę musiała znaleźć jakąś pracę, by się utrzymać.  Po szkole skoczę do biblioteki. Dawno nie czytałam. Brakuje mi tego. Kiedyś z bratem czytaliśmy każdego dnia. To było naszym życiem. Wspaniałe lata. Rodzice zaginęli na morzu. To samo ciocia z wujkiem i dziadkowie. Po prostu cudownie. Nie ma co. - Dziewczyna wstała z kanapy i wyszła do szkoły. Słuchala co mówią do niej przyjaciółki, ale myślami była gdzieś daleko. Wspominała te czasy gdzie była z bratem i rodzicami. Czasami na prawdę za nimi tęskni. Przechodziła przez szkolne korytarze trzymając w dłoniach książki. Przybliżyła je do siebie. Do klatki piersiowej i tak szła do swojej szafki. Nie zwracała uwagi na to czy kogoś niechcący szturchnie. Gdy dotarła do swojej szafki otworzyła ją i włożyła swoje książki. Wzięła rodzinne zdjęcie (ona, brat i rodzice przy wejściu do Luna parku). Uśmiechnęła się pod nosem. W oczach pojawiły się małe kropelki łez.
- Em. Przepraszam? Jestem przyjacielem DJ Toma Parkera. Nie mógł się dzisiaj zjawić, ale mam jakieś papiery od niego. Miałem przyjść . Maite? Tak chyba Maite kazała mi szukać jakiejś  Sary. Wiesz może gdzie ona jest?
- Ta jakaś Sara to ja.- Dziewczyna odwróciła się i nie mogła uwierzyć. To ten chłopak. Odłożyła zdjęcie, wytarła oczy i zamknęła szafkę.
- O to fajnie. Nie mogłem ciebie znaleźć. Wszystko w porządku? Plakałaś?
- To nic takiego. Wspomnienia z dzieciństwa. Bardzo fajne wspomnienia. Chodźmy przed szkołę na trawnik. Tam sobie usiądziemy, bo mam teraz dlugą przerwę.
- Świetnie. Tak wogle to jestem Nathan.
- Miło mi. To co z tym Parkerem ?
- Nie mógł się dzisiaj zjawić, ale wszystkie sugestie itp przekażę mu. A jutro będzie na pewno.
- W porządku.  - Oboje usiedli na trawniku gdzie większośc uczniów siedzi na długich przerwach.
- Mam tu papiery do podpisania.
- A mogę je najpierw przeczytać?
- Jasne. - Chłopak sie uśmiechnął i zaczął bawić się trawą, a dziewczyna czytala. Nie mogła za bardzo się skupić, bo chłopak zwracał na siebie uwagę. Mial piękny zapach perfum, był przystojny do tego taki elegancki.
- Dobra podpisałam. Nie baw się trawą.
- A co ja robię?
- Niszczysz ją. Nie wyrywaj jej.
- No dobra. Muzyka będzie taka jak ustalaliście przez telefon.
- Świetnie.- dziewczyna się uśmiechnęła
- Masz już strój?
- Chodzi ci o sukienkę?
- Tak
- Mam. Będziesz jutro?
- Jako pomocnik Toma . Chce mi się trochę potańczyć, a Tom mi zaproponowal wasz bal więc się zgodziłem.
- Oj wytańczysz się na calego. Tylko weź ze sobą maskę.
- Spoko. Mam nadzieję, że zatańczę z Tobą przynajmniej raz.
- Po moim występie pewnie zatańczysz.
- Śpiewasz?
- Mhm
- Łał. Ja też.
- Serio?
- Taaak. Bylem kiedyś w zespole ale teraz kariera solowa.
- Zaskakujesz mnie Nathan.
-  Hah. Twój chłopak ma szczęście że ma taką dziewczynę.
- Nie mam chlopaka.
- To jeszcze lepiej
- Dlaczego?
- Jutro nikt mnie nie pobije za to, że z toba tańczę - Wstał z trawy.- Muszę już iść, do zobaczenia jutro
- Hah, Do zobaczenia. - Chłopak poszedł, a Sara wstala i poszła do stołówki po jabłko.
- Sara !
- Paola czemu biegłaś?
- Ooo jabłko ? Smacznego, ale nie po to przybiegłam.
- Dziękuję, co się stało? - usiadła przy stoliku
- Był ten Parker?
- Jego kumpel, ale spoko załatwiłam już.
- A jest jeszcze?
- Niee poszedl kilka minut temu
- Kurde. Niech to szlak!
- Spokojnie. Co się stało?
- Wyslałam dla tego Toma nie tą listę piosenek.
- Jak to?
- Wyslałam mu klasyczne tytuły na ślub mojej kuzynki!
- Co takiego?! Jesteś tego pewna?!
- Tak na sto procent.- dziewczyna zasłoniła twarz dłońmi
- Spokojnie. Masz do niego numer?
- Mam
- No to zadzwoń.
- Nie ty zadzwoń. Ja się boję.
- Dobrze. Podaj numer. - Załamana przyjaciółka podała numer chłopaka , a Sara do niego zadzwoniła.
- hej? Cześć. Tom Parker?
-  Tak. Przepraszam, ale teraz nie mam czasu na rozmowę. Podam pani numer mojego kolegi. On mi wszystko przekaże.
- W porządku. Dzownię w sprawie tego jutrzejszego balu. Jestem Sara. Jakby co.
- Dobrze juz wysyłam sms-a.
- Dziękuję, do usłyszenia.
- Do zobaczenia
- I co?
- Zaraz wyśle sms-a kolegi.
- Uff
- Wyluzuj się i na przyszłośc sprawdzaj co wysyłasz.
- Dobrze, na pewno juz nie popełnię takiego błędu. No nic muszę lecieć, Mati na mnie czeka.
- Lec, a ja to zalatwię i zjem jabłko. - Paola wyszla ze stołówki, natomiast Sara po odczytaniu sms-a postanowiła od razu zadzwonić.
- Tak słucham?
- Witam. Jestem Sara i pański przyjaciel Tom kazal mi zadzwonić na ten numer. Chodzi o jutrzejszy bal.
- Sara?Cześć,  To ja Nathan
- Ooo hej.
- To co się tam stało?
- Chodzi o to, że moja przyjaciółka Paola wysłala nie tą listę piosenek.
- Tak wiemy. Tom jak to zobaczyl to zacząl się śmiać. Spokojnie mamy przygotowane piosenki na takie bale.
- Uff to super. Kamień spadł mi z serca.
- nie masz jeszcze lekcji?
- Za jakieś 2 minuty. Musze iść po swoje książki, to na razie.
- Heh, Ok. Do zobaczenia. - Dziewczyna była bardzo zadowolona, że ma numer tego chlopaka z kawiarni. Na kolejnych lekcjach była bardzo skupiona a do domu wrociła bardzo szczęśliwa. Położyła się na swoje łożko i spojrzala w strone swojej sukienki.
- Jutro będzie cudowny dzień.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka :) Pierwszy rozdział już za mną. Może być? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz