Ten cały 4 rozdział chcę zadedykować Mojej, Kochanej Ewelinie ♥ Dziękuję Ci za odwiedzanie i czytanie moich blogów, a także za wsparcie :)
Tym razem rozdział jest podzielony na 2 części, bo jest bardzo długi. 1 część jest krótka, ale 2 najdłuższa. Na 2 część musicie poczekać. Pojawi się ona dopiero w niedzielę, wieczorem. Trzymajcie się i miłego czytania :) To jest coś zupełnie innego :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Minął prawie rok. Sarze zrobili wyniki. Nic nie wykryto. Jest zdrowa, ale po prostu za dużo wszystkiego na raz się wydarzyło. Nathan i Damon nie odzywają się do Sary. Można powiedzieć, że są na nią wściekli. Dzień po wypisaniu ze szpitala powiedziała, że nie chce ich znac i że nienawidzi ich. Potem dla Kamili i Elizy zniszczyła kurtki i ciągała je za włosy. Po prostu Sara została buntowniczką. Ma dwie przyjaciółki. Naomi i Klarę. Ufa im bezgranicznie i wie, że zawsze może na nie liczyć. Więc w skrocie. Praktycznie każdy jest na siebie cięty i obrażony. Te zdarzenie na sali gimnastycznej zmieniło każdego życie. Sara postanowiła zmienić swój wygląd i pomalowała włosy na czerwono. Wstala wczesnym rankiem. Zrobiła kilka ćwiczeń, poszła pod prysznic. Po kąpieli ubrała się w czarne legginsy i czarną bluzę. Pomalowała się i pozostawiła na włosach drobne loki, by uzyskały efekt kręconych. Wzięla swoją walizkę i spakowała mudnurki szkolne, kilka normalnych ubrań, kosmetyki, buty i jeszcze wiele innych rzeczy. Postanowiła nie przeszkadzać swojemu bratu i jego żonie. Wyjeżdża na drugi rok szkolny. Tylko tym razem każdy uczeń wyjeżdża do Meksyku. Tam będa się uczyć, ponieważ dyrekcja i burmistrz zarządał przeniesienia szkoły. Dziewczyna pożegnala się z rodziną i wyszła. Zalożyła sluchawki na uszy, włączyła muzykę i ruszyła na lotnisko. Tam spotkala wszystkich ze szkoły. Każdy się patrzył na jej nową metamorfozę. Naomi i Klara nie mogły w to uwierzyć co widzą. Przytuliły ją, bo wiedzą jak cierpi. Widziały jak Nathan się na nią patrzy. Damon tym bardziej, ale żaden nie przyszedł się przywitać.
- Sara wyglądasz tak inaczej.
- Mam dosyć. Musialam coś zrobić. To co wchodzimy do samolotu?
- Tak, chodźmy. - Dziewczyny usiadły na swoje miejsca. Lot trwał z kilka godzin. Po wylądowaniu na lotnisku każdy wsiadł do autobusu i pojechal do szkoły. Byl to wielki pomarańczowy w bardzo nowoczesnym stylu budynek. Nie było internatów, ponieważ w szkole są pokoje dla dziewczyn i chłopaków. Prawa strona dziewczyny, lewa chłopacy. W pokoju był 3-4 łóżka, kilka szaf i duża lazienka na górze. Sara szybkim krokiem wybrala sobie pokój. Naomi i Klara przylączyły się do niej. Niestety los tak chciał, że po lewej stronie nocowal Nathan, Damon i jeszcze 2 ich kolegów, ale to nie koniec. Kamila musiała się dołączyć do sypialni Sary.
- O nie Ciebie tu nie chcemy.
- Mało mnie to obchodzi. Dyrektor tak nakazał, nie ma juz miejsc.
- yhy, ta jasne.
- Wiesz co? - Dziewczyna podeszla do Sary. - Żal mi cię.
- Haha nie wysilaj się. Jesteś żalosna.
- I kto to mówi. - Sara nie wytzrymala i zaatakowała Kamilę. Naomi i Klara próbowały je rozdzielić, ale to na nic. Przybiegł Nathan z Damonem bo usłyszeli krzyki. Szybko rozłączyli dziewczyny.
- Zabije Cię!
- Prędzej ja Ciebie idiotko!
- Zamknij się żmijo!
- Ej ! Ej ! Ej! Spokój! Ogarnijcie się. - powiedzial Nathan
- Właśnie - Powiedział Damon puszczając Sarę.
- Wynocha z mojego pokoju!
- To jest też i mój pokój ruda.
- Ok. To ja wychodzę. - Czerwonowlosa zabrała swoją walizkę i wyszła.
- Sara nie idź! Sara !- krzyczała Naomi, a Klara położyla się na łóżko.
- Biedna Sara. To wszystko przez Ciebie Kamila!
- Jeszcze czego. Nie pozwolę jej mną pomiatać. Gówniara. - Powiedziała naburmuszona Kamila. Damon i Nathan wrócili do swojego pokoju.
Pokój chłopaków
- Nie mogę w to uwierzyć Nath - rzucil się na swoje łóżko
- Ja też. Tak się zmieniła.
- Nie poznaję jej. Jest teraz taka wkurzająca i agresywna.
- Nie mogę tego pojąć. Zwariowała.
- Jeszcze atakuje Kamilę i Elizę.
- Wiesz co? - powiedzial Nathan siadając na łózku
- Co takiego?
- W tych włosach wygląda ślicznie.
- Tak, wiem. Jest piękna.
- Podoba nam się ta sama dziewcyzna.
- Możesz ją sobie wziąć. Chcę się z nią tylko przyjaźnić.
- Mam Kamilę.
- Bądźmy szczerzy... nigdy jej nie kochaleś.
- Tak.. znaczy nie. Nie wiem już sam.
----------------------------------------------------------------
Czerwonowłosa siedzi na schodach i zaczyna płakać.
- Mam dość! Zawsze jest coś nie tak. Ciągle mi nic nie wychodzi. Jeszcze teraz sama do siebie gadam. Co za naiwna idiotka ze mnie. - wyciera łzy i opiera się o ścianę.
- Sara możemy porozmawiać?
- Nie mam ochoty
- Proszę
- Masz minutę - chłopak usiadł na przeciwko dziewczyny.
- Wiem, że jesteś na mnie zła. Przepraszam. Na prawdę. Nie chcę żebyś cierpiala i płakala tak jka teraz. Jesteś dla mnie bardzo ważna i strasznie mnie zabolało to jak się zmieniłaś. Pamiętasz jak się poznaliśmy? Jak tańczyliśmy na balu? I ten spacer. Coś niesamowitego. Na prawdę coś do Ciebie czuję, a jeszcze gdy zemdlałaś. Martwię się.
- To wszystko co mi mówisz jest cudowne, ale ...
- Ale co?! - Chłopak szybko przybliżył się do Sary tak, że dzieliły ich milimetry.
- Ale nie mogę. Nie mogę już tego wszystkiego znieść. Kamila, Eliza ty i Damon.
- Wiem, przepraszam. Poznajmy się lepiej i zacznijmy wszystko od nowa. Nic na tym nie stracisz.
- A cierpliwość i czas?
- Ze mną nie stracisz, nigdy. To jak? Od nowa? Proszę Cię Sara - chłopak wyciągnął dłoń. Dziewczyna waha się, ale ostatecznie również podaje swoją dłoń.
- Zgoda.
- Dobrze wybrałaś- przytulili się.
Czekaaaaam na nastęęęęęnyyy ♥
OdpowiedzUsuńDziękuje za dedyka :***